“Nasz Olsztyniak” – Dziś odwiedź Gietrzwałd!

img_5469W tym roku przypada 140. lecie objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Kustoszami tego miejsca są kanonicy regularni laterańscy. Kim są? Pytamy ks. Jarosława Klimczyka oraz diakona Rafała Przestrzelskiego.

 


— Jak to było z powołaniem? Nie mieliście dylematów?

R.P. — Myślałem o studiowaniu psychologii lub europeistyki. Tak właściwie to o kanonikach regularnych po raz pierwszy usłyszałem mając 16 lat, kiedy pielgrzymowałem z Ełku na Jasną Górę. Kanonicy regularni laterańscy… Co to za nazwa pomyślałem? Nawet do głowy by mi nie przyszło, że wstąpię do tej wspólnoty. Poza tym podczas pielgrzymki każdego dnia za nich się modlono. Pomyślałem sobie: Co się z nimi dzieje, że potrzebują aż takiego wsparcia? Później byłem z rodzicami w Gietrzwałdzie. Dowiedziałem się, że kanonicy to po prostu kapłani, którzy żyją we wspólnocie. Tacy księża diecezjalni, ale przebywający nie oddzielnie tylko razem, pod jednym dachem. Spodobało mi się to.

 

fot-wojciech-kosiewicz-325384
— Jakieś wahania przed podjęciem decyzji były…

R.P. — Tak. Gdzieś tę myśl o powołaniu odsuwałem od siebie. Śpiewałem wówczas w chórze, którego organistą był tata jednego z księży kanoników. Podrzucił mi gazetkę seminaryjną wydawaną przez kleryków z tego zakonu. Zawarte w niej treści jeszcze bardziej zainteresowały mnie ich duchowością.
— A przełomowy moment?

R.P. — To była trzecia klasa liceum i kilka znaków od Boga. Podzieliłem się wychowawczyni, że myślę o seminarium. Zastanawiałem się tylko gdzie. Ona mi wówczas odpowiedziała: Jak masz gdzieś iść, to tylko do kanoników. Mają ciekawą formację i… będziesz mógł wrócić do Ełku, gdzie mają swoją parafię. Pomyślałem: Okej.
— „Kochaj i rób co chcesz” mówił święty Augustyn, ojciec duchowy kanoników regularnych laterańskich.

J.K. — Nasz zakon wywodzi się z biskupich wspólnot kleryckich tworzonych już w IV wieku. Do najbardziej znanych należała wspólnota zawiązana przez wspomnianego św. Augustyna w Hipponie. To on już jako biskup zorganizował w swoim domu klasztor, a swoje przemyślenia spisał w Regule. Według niej życie zakonne powinno się cechować jednością we wspólnym życiu. Zasady zawarte w niej są proste i czytelne. Życie duchowe powinno być oparte na modlitwie, posłuszeństwie i pracy.
— Na pewno warto bliżej poznać postać świętego Augustyna? W końcu jest ojcem i doktorem Kościoła. Co ciekawe papież Benedykt XVI, kiedy został zapytany, jakie lektury wziąłby ze sobą na bezludną wyspę, odpowiedział, że Pismo Święte i „Wyznania” świętego Augustyna… A propos papieża, to nosi on białą sutannę zapożyczoną od kanoników. Jak do tego doszło?

J.K. — Ponieważ na Stolicy Piotrowej nie brakowało kanoników regularnych, jeden z nich zabrał ze sobą strój zakonny na Watykan. Zostało tak do dzisiaj i każdy papież chodzi na co dzień w białej sutannie kanoników regularnych, którzy zakładają taką samą, ale od święta.
— Czym jeszcze charakteryzują się kanonicy?

J.K. — Składamy trzy śluby: posłuszeństwa, czystości i życia we wspólnocie bez własności.
— W tym ostatnim chodzi o ubóstwo?

J.K. — Tak, o to chodzi. Nasze domy zakonne powinny być dostosowane do środowiska w jakim żyjemy. Nie możemy się wyróżniać.
— Jak wygląda wasze życie we wspólnocie?

J.K. — Dla mnie dobra wspólnota to wielki skarb. Ma on kilka wymiarów. Między innymi egzystencjalny. Jest ktoś z kim żyję i mogę podzielić się zarówno radościami, jak i troskami. Ktoś, kto czeka na mnie, kiedy wrócę chociażby z katechezy, którą nauczam w szkole.
R.P. — Zanim wstąpiłem do zakonu martwiłem się, czy podołam. Przecież świat ciągnie w inną stronę. Pozwala korzystać z uciech życia, a my, mamy pewne ograniczenia, które nie są łatwe. Choćby to że nie żyje się w związku z kobietą. Przecież każdy z nas jest do tego stworzony. Zachodzi więc pytanie, czy w życiu zakonnym da się zbudować relacje na innej płaszczyźnie. Ja już wiem, że się da. Są one głębokie i również dają satysfakcję. Ale do tego potrzebna jest odpowiednia wspólnota zakonna.
— Po co księża są posyłani do ludzi? Co może dzisiaj ksiądz powiedzieć światu?

R.P. — W Piśmie Świętym czytamy, że „Czas jest bliski i bliskie jest Królestwo Boże, nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”… To Królestwo wspaniałego Boga, który chce nas obdarzyć miłością, szczęściem i poprowadzić przez świat. Ono jest blisko, wystarczy tylko się na nie otworzyć. Potrzebne są osoby, które pomogą to odkryć. Jesteśmy więc my.
— Prowadzicie też Ośrodek Terapii Uzależnień w Starych Juchach koło Ełku. Nie brakuje wśród was księży psychoterapeutów. To ważne, bo człowiek potrzebuje zrozumienia na płaszczyźnie duchowej, jak i psychofizycznej…

J.K. — Wiedza jaką zdobyłem w szkole psychoterapii i doświadczenie wyniesione z ośrodka psychoterapeutycznego, w którym pracowałem przez parę lat bardzo mi pomogły w duszpasterstwie. W pierwszym rzędzie w duszpasterstwie osób uzależnionych, ale nie tylko. Niektóre z tych osób mogę zaprosić na ścieżkę kierownictwa duchowego. Pomagam dać im się odnaleźć Bogu.
— Na koniec zapytam o …pasje. Mówi się, że prawdziwy mężczyzna musi je mieć. Jakie mają księża kanonicy?

R.P. — Moją jest tenis ziemny. Zawsze zabieram ze sobą rakietę tenisową. Mieliśmy kort w naszym seminarium w Krakowie, a ponieważ było nas niewielu i nie dało się utworzyć drużyny piłki nożnej, graliśmy w tenisa. Lubię również muzykę. Moją ulubioną wokalistką jest Lana Del Rey, słucham również swing-jazzu.
J.K. — Lubię długie spacery z aparatem fotograficznym. Fotografią zajmuję się już od 15. roku życia. Biorę aparat i patrzę na świat przez obiektyw. Wówczas potrafię łatwiej odkryć piękno, mogę zachwycić się i powiedzieć: Wow! Pomaga mi to w byciu tu i teraz, odpoczywać i modlić się na łonie natury.

Wojciech Kosiewicz
Za: http://naszolsztyniak.pl/372359,Modlitwa-we-wspolnocie-Dzis-odwiedz-Gietrzwald.html