Kraków


Klasztor Bożego Ciała

ul. Bożego Ciała 26
31 – 059 Kraków
tel. (12) 430 62 94
przeor.krakow@kanonicy.pl
www.bozecialo.net

Aktualności w Parafii

 

 

 

 

 


NIP 676-17-87-991; REGON 040110111
Numer konta bankowego: PKO BP 67 1020 2892 0000 5802 0127 5668


 

 

 

Aktualności Parafii Bożego Ciała na stronie internetowej: www.bozecialo.net

Msze Święte w niedziele i święta
6.30, 8.00, 9.30, 11.00 z udziałem dzieci, 12.15, 16.00, 19.00


Msze Święte w dni powszednie
6.30, 8.00, 12.00, 19.00


Sakrament Spowiedzi
– w czasie każdej Mszy Świętej


Nabożeństwa stałe
W tygodniu:

Nieszpory Niedzielne 18.30, (oprócz: Wielkiego Postu, Maja, Czerwca i Października)
• Wypominki za zmarłych poleconych w Wypominkach rocznych, niedziela 9.15
• Msza św. z prośbami do św. Stanisława Kazimierczyka, poniedziałek – 8.00
• Nabożeństwo do Matki Bożej Zbawiciela, środa – 18.30
• Całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, czwartek:
– Msza św. i wystawienie Najświętszego Sakramentu do Kaplicy Matki Zbawiciela – 6.30
– Różaniec – 12.30
– Modlitwy zakonne – 13.00
– Koronka do Bożego Miłosierdzia – 15.00
– Modlitwy Brackie – 18.00
Nieszpory Eucharystyczne – 18.30
– Msza św. z prośbami i dziękczynieniami do św. Stanisława Kazimierczyka – 19.00
Litania do Św. Stanisława Kazimierczyka
– ucałowanie relikwii Św. Stanisława Kazimierczyka

• W Wielkim Poście – Droga Krzyżowa w niedziele, (po Mszy św. 12.15) około godz. 13.00
• W Wielkim Poście – Droga Krzyżowa dla dzieci i młodzieży, piątek – 17.00
• Droga Krzyżowa, piątek – 18.30
• Godzinki, niedziela – 7.40
o Najświętszej Maryi Pannie
w Wielkim Poście, o męce Pańskiej

W miesiącu
Chrzest św. z Mszą św., ostatnia niedziela miesiąca – 13.30
• Msza św. za chorych i w ich intencji – II środa miesiąca – 16.00 • I piątek: – Msza św. i litania do Serca Pana Jezusa– 12.00
– Msza św. dla dzieci i młodzieży – 17.00
• I sobota: Msza św. i litania do Serca NMP – 12.00

W ciągu roku
• 2 luty, – 6.30 8.00, 12.00 + Procesja ze świecami, 16.00 i 19.00
Nabożeństwo Majowe, maj – 18.30 (1 i 31 maj godz. 18.15)
Nabożeństwo Czerwcowe, czerwiec – 18.30 (1 i 30 VI oraz w Oktawie Bożego Ciała 18:15)
• Nabożeństwo Różańcowe, październik – 18.20
Procesja Różańcowa do Pięciu Ołtarzy, pierwsza i ostatnia niedziela października – 18.00

• Nieszpory żałobne z procesją do pięciu stacji, 1 i 2 listopad – 18.20
Wypominki za zmarłych, listopad, codziennie – 18.20
• Roraty, adwent – 19.00

Zakończenie Roku Kalendarzowego, 31 grudnia – 16.00
Gorzkie żale, Wielki Post, niedziela – 16.45
Triduum przed Bożym Ciałem: poniedziałek, wtorek, środa, 18.30
• procesja ulicami Kazimierza w Uroczystość Bożego Ciała, czwartek – po Mszy Św. 16.00
Oktawa Bożego Ciała, 18:15


Odpusty
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa (Boże Ciało)
św. Stanisława Kazimierczyka, 5 maja
św. Augustyna, 28 sierpnia

 

Kancelaria parafialna czynna:

Wtorek: 8:00-9:30

Środa: 8:00-9:30

Czwartek: 8:00-9:30

Piątek: 8:00-9:30
(W pierwszy piątek miesiąca kancelaria parafialna nieczynna)

Sobota: 8:00-9:30

 


 

Duszpasterze pracujacy w parafii i księża mieszkający w klasztorze:

Ks. Marian Szczecina CRLwizytator Polskiej Prowincji Zakonu CRL

Ks. Tomasz Szatanik CRL – przeor klasztoru Bożego Ciała

Ks. Piotr Walczak CRL – proboszcz parafii 

Ks. Wojciech Ćwiękała CRL – magister kleryków i nowicjuszy 

Ks. Łukasz Bugała CRL – duszpasterz młodzieży – katecheta

Ks. Maciej Guziejko CRL – katecheta, duszpasterz dzieci

Ks. Ryszard Siuta  CRL – duszpasterz chorych

Ks. Kazimierz Łatak CRL – profesor i wykładowca UKSW w Warszawie

Ks. Stanisław Więzik CRL – sędzia Sądu Metropolitalnego w Krakowie

Ks. Tadeusz Masłowski CRL

Ks. Jan Nowak  CRL

Ks. Leszek Andrzejczak CRL

Br. Karol Krzyżanowski  CRL

 

 

Wyższe Seminarium Duchowne- Klerycy mieszkający w klasztorze:

Dk. Łukasz Murański CRL

Kl. Grzegorz Gałat CRL

Kl. Wiktor Ruszlewicz CRL

Kl. Sebastian Krukowski CRL

Kl. Paweł Raczyński CRL

 


 

 

Ciekawe strony: http://www.krakow4u.pl/kosciol-Bozego-Ciala-3.html

HISTORIA

Niegdyś miasto Kazimierz, a dzisiaj dzielnica Krakowa, lokował na tym terenie król Kazimierz Wielki, nadając mu prawo magdeburskie. Wraz z fundacją miasta powstała też nowa parafia, która otrzymała tytuł Bożego Ciała. Wśród kościołów krakowskich kościół Bożego Ciała wyróżnia się wielkością, znaczeniem i architekturą. Należy on do grupy kościołów zbudowanych w dawnej stolicy Polski z zastosowaniem systemu filarowo-skarpowego, który umożliwił wznoszenie budowli bazylikowych bez zastosowania łuków oporowych. Jako bazylikowa budowla systemu filarowo-skarpowego łączy on w sobie wszystkie charakterystyczne elementy krakowskiej szkoły architektonicznej XIV/XV wieku.

Fundację kościoła przypisuje się Kazimierzowi Wielkiemu.

Zasadnicza budowa kościoła przypada na XIV i XV wiek. Prace przebiegają pod patronatem rajców kazimierskich, a od 1405 roku Kanoników Regularnych Laterańskich. Konsekracja kościoła miała miejsce 21 stycznia 1401 roku. Od 1343 do 1405 roku zarządzają nią proboszczowie diecezjalni.

Kanonicy Regularni przybyli do Krakowa z Kłodzka na zaproszenie króla Władysława Jagiełły w 1405 roku. Fundator podarował im kościół parafialny Bożego Ciała na Kazimierzu /obecnie dzielnica Krakowa/.

Nowy Zakon uzyskał stan prawny autonomicznego opactwa. Z początku Kanonicy Regularni zamieszkiwali na plebani pozostawionej przez ostatniego proboszcza parafii Jana z Tenczyna oraz w kamienicy ofiarowanej wspólnocie przez biskupa Krakowa Piotra Wysza.

Około 1410 roku, opat Konrad Aleman /1405-1424/ rozpoczął budowę dzisiejszego klasztoru. Według pierwszych badań murów, z czasów jego rządów pochodzi tylko wschodnia cześć zespołu budynków z wejściem głównym i pięknymi gotyckimi podziemiami; część ta została pod koniec XV wieku połączona z kościołem wąskim korytarzem opartym na arkadzie o trzech kolumnach. W prawej części tego budynku znajdowały się pomieszczenia wspólne i reprezentacyjne, w części lewej cele zakonników. Opat Grzegorz /1428-1440/ dobudował do tego zespołu izbę chorych i bibliotekę. Jego następca Gaspar ukończył najstarszą część zespołu, tzn. partię południową.

Przebudowa klasztoru miała miejsce w XVII wieku, za rządów dwóch opatów, Marcina Kłoczyńskiego /1612-1644/ i Jacka Liberiusza /1644-1673/. W tym okresie do zespołu budynków klasztornych z części północnej dobudowano “antiguus novitiatus”. Aż do końca XIX wieku w klasztorze była stała liczba zakonników, ok. 20 osób. Tradycja ta wynikała z dokumentu fundacyjnego: zapewniał on utrzymanie 20 zakonnikom.

Na początku XX wieku opat zrezygnował z tradycji stałej liczby zakonników, chcąc w ten sposób lepiej służyć p otrzebom Kościoła powsze chnego, szczególnie w zakresie misji. Liczba zakonników wzrosła bardzo szybko. Z tego powodu, w latach 1929-1930 opat Józef Górny musiał dobudować w części południowej piętro z 11 celami.

W 1989 roku rozpoczęto kolejne prace remontowo-budowlane w klasztorze. Zaczęto prace przy wymianie dachów oraz prace konserwatorskie zewnętrznych murów budynków.

Zespół budynków opactwa Bożego Ciała Kanoników Regularnych Laterańskich jest jednym z najcenniejszych zabytków kultury średniowiecznej w Europie środkowej.

Historia Parafii

albumpi-023Parafia Bożego Ciała na Kazimierzu została utworzona niebawem po lokacji miasta, której dokonał w 1335 roku król Kazimierz Wielki. W spisie świętopietrza parafię wymieniono po raz pierwszy w 1343 roku, ale zapis dotyczył poboru zaległości z poprzedniego roku, zatem w 1342 roku parafia już istniała. Żaden z zachowanych dokumentów nie wzmiankuje o istnieniu ewentualnego dokumentu królewskiego lub biskupiego powołującego do życia nową parafię i określającego jej granice oraz uposażenie. Informacje na temat powstania parafii podane przez J. Długosza i S. Ranatowicza nie są również w pełni miarodajne. Można jednak przyjąć, że parafia została ostatecznie utworzona w 1340 roku, kiedy to król włączył do miasta dawną wieś Bawół.

Pierwotnych granic parafii nie da się ustalić z dokładnością. Na pewno nie obejmowała ona terytorium włączonego do miasta, a przynależącego już przedtem do kościołów św. Michała na Skałce i św. Jakuba. Kościół na Skałce istniał już w XI wieku, natomiast o kościele św. Jakuba pierwsze wzmianki pochodzą z 1313 roku. Kościół na Skałce, od 1472 roku będący we władaniu paulinów, sprawował opiekę duszpasterską nad niewielkim terenem miasta, podlegali mu bowiem mieszkańcy części ulicy św. Jakuba, domów przed bramą Skawińską, części ul. Św. Katarzyny, domów koło sadzawki św. Stanisława, folwarku nad Wilgą i części Podbrzezia; poza murami miasta dochodziły wsie Pychowice, Kobierzyn, Zakrzów i Dębniki. Granice zaś parafii św. Jakuba wyglądały następująco: czwarta część rynku od strony św. Jakuba, ul. Piekarska od strony tegoż kościoła, połowa ul. Św. Jakuba, zagrody położone w pobliżu Wisły za kościołem, domy przy Wiśle i koło bramy skawińskiej oraz Podbrzezie; poza murami dochodziły wsie Wróblowice, Swoszowice, Kurdwanów, Płaszów, Prokocim, Wola Duchacka, Łagiewniki, Borek i Jugowice. Parafia obejmowała więc ponad 48 km kwadratowych i stanowiła największy z okręgów dekanatu. Niezbyt jasna pozostaje natomiast sprawa trzeciego kościoła p.w. św. Wawrzyńca na wzgórzu Bawół, we wschodniej części miasta, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z roku 1322 w związku ze sporem, jaki toczył się między dziedzicami wsi Libertów, Stanisławem i Wawrzyńcem, a kapitułą krakowską. Jan Długosz zapisał, że z woli Kazimierza Wielkiego parafia istniejąca przy kościele św. Wawrzyńca została przeniesiona do parafii Bożego Ciała. Powtórzył to w swojej kronice S. Ranatowicz. Chodziło zaś wyłącznie o wieś Bawół przylegającą od wschodu do rynku głównego, którą król nabył od kapituły krakowskiej i w 1340 roku przekazał miastu. Sam kościół św. Wawrzyńca z osadą na Zabłociu oraz przynależnymi mu dziesięcinami ze wsi Gaj i Libertów, pozostał aż do roku 1439 niezależną prebendą. Dopiero 27 stycznia 1439 roku, za wyraźnym poparciem królowej Zofii, kościół ten został inkorporowany do parafii Bożego Ciała i przejęty przez kanoników regularnych.

Przy takim układzie parafia Bożego Ciała w chwili utworzenia obejmowała połowę części południowej, połowę części północnej i całą część zachodnią rynku z ratuszem (dzisiaj pl. Wolnica) oraz ulice: św. Wawrzyńca, Szewską – Sutorum z przedmieściem szewskim (północny odcinek dzisiejszej ul. Krakowskiej), Bożego Ciała (do ul. Miodowej), Rynek Bydlęcy – Forum Caninum (okolice dzisiejszej ul. Gazowej), Sukienniczą – Textorum (dzisiaj ul. Józefa), Krakowską, Wielicką – Vielicense alias Salis (południowa część dzisiejszej ul. Krakowskiej), i wiele innych, które choć umieszczone w regularnym układzie lokacyjnym miasta wytyczonym w 1335 roku, to jednak nie miały swoich nazw. Zachowane księgi miejskie z XIV wieku określają je jako zaułki (vicus), siedliska (areae) oraz przecznice (platea transversalis), które dopiero w wieku XV albo i później otrzymały nazwy.

Do końca XVI wieku zasięg terytorialny parafii nie uległ zmianie, granice pozostały te same. Zachowane od 1578 roku metryki chrztów wymieniają ulice i place: Rynek Wielki, Psirynek, Plac Jordanów, ul. Szewską, ul. Żydowską (dawna Textorum), ul. Św. Wawrzyńca, ul. Krakowską, ul. Bocheńską, ul. Wielicką albo Solną, a także zaułki i przecznice tych ulic jeszcze bez nazw.

O liczbie wiernych parafii Bożego Ciała trudno jest coś pewnego powiedzieć z braku odpowiednich źródeł. T. Ładogórski na podstawie wykazów świętopietrza oblicza ludność Kazimierza w połowie XIV wieku na ok. 1500 mieszkańców, a wiernych parafii Bożego Ciała na 512 osób. W tym samym czasie parafia na Skałce miała 410, zaś parafia św. Jakuba 768 wiernych. Ze spisów przyjmujących prawo miejskie, które się dochowały wynika, że do Kazimierza w latach 1370-1400 przybywało przeciętnie od 40 do 50 osób rocznie. W 1385 roku przy ul. Sukienników (Textorum) były np. 22 posesje, przy ul. Krakowskiej w 1387 roku – 31 posesji, przy ul. Szewskiej (Sutorum) w 1390 roku – 36 posesji zamieszkałych. Miasto się rozrastało, a wraz z jego rozwojem wzrastała też liczba wiernych parafii. Opierając się na obliczeniach S. Kutrzeby, który przyjmuje, że przy końcu XIV wieku Kazimierz zamieszkiwało 2000 mieszkańców i biorąc pod uwagę fakt, że obszar miasta objęty granicami parafii Bożego Ciała był gęściej zabudowany, można przyjąć, iż miała ona wówczas ok. 800 wiernych. Dla XV wieku brak jest jakichkolwiek danych liczbowych. Zestawienia poczynione przez prof. Wyrozumskiego dla Krakowa w XV wieku ujawniły, że pierwszą połowę tego wieku cechowało szybkie tempo wzrostu demograficznego, i znaczne jego zwolnienie w drugiej połowie. Sądząc analogicznie o Kazimierzu, można przyjąć, że liczba mieszkańców miasta wzrosła do 2,5 tysiąca, a liczba parafian kościoła Bożego Ciała przekroczyła 1000 osób. Populację Kazimierza w XVI wieku szacuje się na ok. 5 tysięcy. Nie będzie zatem przesadą, jeśli z tej liczby połowę przypiszemy parafii Bożego Ciała, czyli nieco ponad 2 tysiące. Uprawniają nas do tego, w jakiejś mierze, zachowane metryki chrztów kościoła Bożego Ciała z ostatniego ćwierćwiecza XVI stulecia. Od 26 lipca 1578 do końca grudnia 1590 roku w księdze metryk odnotowano 1109 chrztów, w tym 1056 z terenu parafii. W cyklu rocznym liczby urodzin i chrztów wyglądały następująco: 1578 – 35 chrztów, 1579 – 124 chrzty, 1580 – 67 chrztów, 1581 – 77 chrztów, 1582 – 87 chrztów, 1583 – 76 chrztów, 1584 – 106 chrztów, 1585 – 78 chrztów, 1586 – 55 chrztów, 1587 – 103 chrzty, 1588 – 95 chrztów, 1589 – 86 chrztów, 1590 – 120 chrztów. Średnio mamy więc 88 chrztów rocznie. Liczby te mówią dużo, nawet przy braku danych odnośnie pogrzebów w parafii z tego samego okresu, co pozwoliłyby uchwycić dokładnie wskaźnik przyrostu naturalnego ludności. W przytoczonym czasie dzieci w poszczególnych rodzinach przychodziły na świat najczęściej co dwa lata, bliźniaki urodziły się cztery razy, trojaczki raz. Z ilości chrztów można nadto wnosić, że najbardziej zagęszczone ludnościowo były wówczas, obok Rynku Wielkiego, ulice Żydowska, Szewska i Krakowska. Sporo rodzin zamieszkiwało również przy Psim Rynku.

Na demografię miasta, a przeto i parafii, miały wpływ panujące epidemie, przede wszystkim ataki morowego powietrza (dżumy). Niekiedy zmniejszały one populację niespodziewanie i dramatycznie. Z zachowanych informacji wiadomo, że epidemie panowały w mieście w tym samym czasie co i w Krakowie, a zatem na pewno w latach: 1348-1350, 1360, 1372, 1383-1385, 1425, 1430, 1464-1467, 1473, 1482, 1496, 1507, 1515, 1543, 1547, 1559, 1572, 1588-1589, 1591-1592, 1599. W grudniu 1592 roku rajcy kazimierscy otrzymali nawet pismo od króla Zygmunta III, z którego dowiedzieli się, iż przypadki zarazy w mieście w ostatnich latach to także wynik słabego dozoru i że w przyszłości krakowski “burmistrz powietrzny” otrzyma na czas zagrożenia jurysdykcję również na Kazimierzu.

Zachowane księgi miejskie pozwalają odtworzyć obraz ludności Kazimierza, już w najdawniejszym okresie jego dziejów, również pod względem składu narodowościowego oraz pochodzenia regionalnego. W wieku XIV, podobnie jak Kraków, miał i Kazimierz ludność mieszaną polsko-niemiecką. Wśród radnych przeważali Niemcy, zatem widocznie oni stanowili większość patrycjatu miejskiego. W ciągu XV wieku zaczęła się zaznaczać przewaga ludności polskiej, chociaż S. Ranatowicz opisując rządy prepozyta Grzegorza Polaka (1428-1439) odnotował, że jeszcze w tym czasie “Casimiria erat referta Germanis et Almanis”. Wśród Niemców kazimierskich wielu pochodziło z miast śląskich, Polacy rekrutowali się natomiast z miasteczek i wsi różnych dzielnic, w większości małopolskich.

Parafia Bożego Ciała składała się z jednych i z drugich, z przewagą elementu niemieckiego do połowy XV wieku. W każdym razie w materiałach archiwalnych klasztoru do 1500 roku częściej znajdujemy informacje o kaznodziejach dla Niemców niż dla Polaków. Także wśród benefaktorów wpisanych do nekrologu w XV wieku większość nazwisk ma brzmienie niemieckie. Ale i bractwo parafialne założone przed 1347 rokiem musiało skupiać głównie Niemców, bo powstałe po 1392 roku bractwo przy augustiańskim kościele św. Katarzyny nazywało się bractwem Polaków (Confraternitas Polonorum). W pierwszej połowie XVI wieku element niemiecki spolszczył się niemal zupełnie. Przejawem zachodzących zmian była praktyka zmiany nazwisk, a przykładem tego są m.in. Sontagowie, którzy po 1512 roku zaczęli się pisać Niedziela. W 1522 roku kościół nie miał już kaznodziei niemieckiego; ostatnia wzmianka o istnieniu kaznodziei polskiego i niemieckiego przy kościele pochodzi z 1512 roku. Obok Niemców i Polaków, na Kazimierzu i wśród wiernych parafii Bożego Ciała byli też niemal od początku przedstawiciele innych narodowości, jak Waloni (Gallici), Czesi (Bohemi), Holendrzy, Litwini i Włosi. Spośród obcokrajowców należy wspomnieć słynnego budowniczego zamku wawelskiego, Bartłomieja Berrecciego (+1537), architektów Giovanniego Cini ze Sieny i Filipa z Fiesole, znanego muzyka królowej Bony, Aleksandra de Pesentis z Werony oraz drukarza Hieronima Wietora. Zachowane akta miejskie oraz metryki kościelne od 1578 roku poświadczają, że parafia do końca XVI wieku zachowało wielonarodowościowy i wielojęzyczny charakter.

Już pod koniec XIV wieku istniało na Kazimierzu skupisko ludności żydowskiej. W 1495 roku gmina żydowska powiększyła się o wysiedleńców z Krakowa, a w pierwszej połowie XVI wieku o wygnańców głównie z Czech. Gmina żydowska nie podlegała jednak władzom miasta, miała też ściśle określone terytorium (północno-wschodnia część miasta) na którym mogła się rozwijać i gospodarzyć. Władza nad jej członkami spoczywała w rękach wojewody i mianowanego przezeń sędziego. Rolę samorządu spełniał kahał. Na mocy układów z radą miasta w 1533, 1553 i w 1583 roku granice terytorium gminy rozszerzyły się tak, że sięgały po ul. Św. Wawrzyńca i kościół Bożego Ciała. Był więc Kazimierz miastem bogatym w świątynie i kulturę chrześcijańską, ale i w synagogi i kulturę żydowską.

Wspomnieć również trzeba, że w granicach parafii znajdowały się dwa domy zakonne tercjarek reguły franciszkańskiej, jeden przy ulicy św. Wawrzyńca, ufundowany w 1382 roku, drugi przy ulicy Bożego Ciała, dokładnie naprzeciw kościoła, ufundowany w 1551 roku. Według przekazu Gorczyńskiego dom przy ul. Św. Wawrzyńca zamieszkiwało 13 sióstr. Niektóre z nich musiały przysłużyć się bardzo kościołowi Bożego Ciała, bo ich imiona odnotowano w nekrologu klasztornym wśród benefaktorów. W 1593 roku oba domy zostały zamknięte, a zakonnice przeniesione do nowo utworzonego klasztoru Koletek na Stradomiu.
Kazimierzanie zajmowali się znacznie więcej rzemiosłem niż handlem. Wiele informacji na temat rzemiosł i rzemieślników dostarczają zachowane księgi radzieckie od 1369 roku. Miasto miało: rzeźników, piekarzy, szewców, krawców, tkaczy, sukienników, kuśnierzy, garbarzy, kaletników, siodlarzy, kowali, szklarzy, nożowników, mieczników, płatnerzy, złotników, murarzy, kamieniarzy, cieśli, garncarzy i zdunów, słodowników i piwowarów, stelmachów, bednarzy, łuczników, malarzy i snycerzy, wytwórców cegły, kamieniarzy, mistrzów sztuki budowy mostów i innych. Rzemieślnicy zorganizowali się w cechy i strzegli pilnie swej niezależności od cechów krakowskich. W 1369 roku było na Kazimierzu przynajmniej 8 cechów: rzeźnicy, sukiennicy, szewcy, piekarze, kaletnicy, kowale, krawcy, tkacze. Duże znaczenie miały w mieście zwłaszcza korporacje rzeźników, szewców i tkaczy. Warto zwrócić uwagę, że wśród sukienników pojawiają się już u schyłku XIV wieku pannifices latini, a więc sukiennicy włoscy. Poszczególne korporacje brały czynny udział w życiu parafii i kościoła, miały swoje ołtarze i nabożeństwa. Ich członkowie przed 1347 rokiem dali nawet początek dzisiejszemu Bractwu Najświętszego Sakramentu i Pięciu Ran Pana Jezusa. Oprócz rzemiosła i handlu na Kazimierzu zajmowano się też uprawą roli, ogrodnictwem i hodowlą bydła.

Życie codzienne populacji odmierzały praca, posiłki, odpoczynek i modlitwa. Pory dnia odmierzał najpierw dzwon, a później zegar z cymbałem umieszczony w północnej ścianie prezbiterium kościelnego. Cały rok wiązał się z kalendarzem kościelnym. Wielkie święta, jak Boże Narodzenie, Wielkanoc, Zielone Świątki, Boże Ciało, uroczystość apostołów Piotra i Pawła, Wniebowzięcie i inne uroczystości maryjne, święto św. Marcina stanowiły ważne, powszechnie znane daty, z którymi wiązano świeckie kontrakty i spłaty zobowiązań. Były ponadto dni postne, dni krzyżowe, rogacje. Karnawał obchodzono i na Kazimierzu hucznie, popielec ze skruchą, o czym świadczą kazania zachowane w archiwum klasztornym kanoników. W nurt codzienności wplatały się chrzciny, wesela, pogrzeby, jarmarki i inne. Ważnymi momentami były zgromadzenia cechowe, sesje sądu miejskiego, inauguracja kadencji rady miasta. Miniatury Kodeksu Baltazara Behema, opisane szczegółowo przez prof. Wyrozumskiego, pokazały średniowieczny Kraków przy pracy. Nie inaczej niż w Krakowie było na Kazimierzu, tutaj również ludzie trudzili się od świtu do zmroku w warsztatach i na zewnątrz. Problemy natury moralno-społecznej, które wyłaniają się z zapisów ksiąg miejskich, to m.in. skłonność do wybryków i burzliwości, nocne zakłócanie spokoju, spory majątkowe, kłótnie sąsiedzkie, bijatyki z użyciem narzędzi ostrych, hulanki karczemne, plotki, oszustwa.

albumpi-034Zarząd parafii od chwili erekcji do 1405 roku spoczywał bezpośrednio na proboszczu, którego mianował biskup. Spośród proboszczów diecezjalnych znamy: ks. Jarosława, występującego w 1347 roku, ks. Michała, wymienionego imiennie w 1378 roku, oraz ks. Jana z Cieszyna, który 7 maja 1405 roku przekazał kościół i parafię kanonikom regularnym. Zachowane od 1369 roku księgi miejskie wymieniają też innych duchownych pracujących przy parafii, jak: wikariusza bez imienia w roku 1371, wikariusza Grzegorza w 1377 roku, kaznodzieję Jakuba w 1378 roku, wikariusza Stanisława i kaznodzieję Andrzeja w 1387 roku, kaznodzieję Klemensa w 1402 i 1405 roku.

Po przejęciu parafii przez zgromadzenie bezpośrednia odpowiedzialność za jej funkcjonowanie spoczęła na prepozycie klasztoru, jego obowiązki i prawa określił dokument z 16 maja 1405 biskupa krakowskiego Piotra Wysza. Prepozyci, z wyjątkiem Konrada Alemana, cedowali jednak troskę o parafię i kwestie związane z duszpasterstwem na zakrystianów. Było to zresztą przewidziane przez prawodawstwo klasztorne, jeden z rozdziałów konstytucji był poświęcony urzędowi zakrystiana nazywanego też kustoszem kościoła. Zakrystian, przypomnijmy jeszcze raz, miał dbać o kościół i jego czystość, czuwać nad zegarem, dzwonami, porządkiem nabożeństw, troszczyć się o szaty, naczynia i księgi liturgiczne, które przechowywano w skarbcu pod zamknięciem, prowadzić kościelną księgę przychodów i rozchodów, czuwać, aby msze fundacyjne były odprawiane zgodnie z wolą fundatorów; od 1578 roku zakrystian prowadził też księgę metrykalną chrztów. W zachowanych dokumentach do końca XVI wieku występują następujący zakryści: ks. Mikołaj Steynar (1425-1430), ks. Mikołaj Lubschicz (po 1430), ks. Mikołaj Lammel (+ 1457), ks. Jakub (1482), ks. Stanisław (+1500), ks. Jakub (1507), ks. Jan (+1512), ks. Marcin (1518), ks. Albert (1523), ks. Marcin (+1535), ks. Benedykt z Kleparza (1542), ks. Gaspar (+1563) ks. Stanisław Świeboda (+1578), ks. Paweł Łyczko (1578), ks. Bartłomiej Oprzeszowski (1597). Zakryści musieli mieć więcej pracy niż inni funkcjonariusze klasztorni, bo źródła informują stosunkowo często o ich zastępcach. Odpowiedzialność za kościół i parafię, liturgię i różne formy duszpasterstwa, dzielili z zakrystianami witrycy, wybierani spośród rajców miejskich, organiści, dzwonnicy, a także kantorzy i rektorzy szkoły parafialnej.

 

Nabożeństwa parafialne i formy pobożności.
Do istotnych zadań zgromadzenia kanoników regularnych należało duszpasterstwo parafialne. Mówiły o tym konstytucje, a jeszcze szerzej rozpisywały się na ten temat traktaty Piotra Clarety Collectio super statuta oraz Formula novitiorum, na których wychowywały się wszystkie pokolenia zakonników do końca XVI wieku. Troska o dusze, gorliwość apostolska miały być owocem życia wewnętrznego. Życie wewnętrzne określał Clareta za św. Augustynem jako caritas Dei, a caritas diffusiva est, stąd w charyzmacie kanonika regularnego apostolat, czyli cura animarum albo miłość bliźniego.

Duszpasterstwo wyrażało się najpierw w liturgii sprawowanej codziennie w kościele, w nabożeństwach niedzielnych i świątecznych. Podstawą nabożeństw było officium divinum, czyli chórowy śpiew brewiarza, oraz msza święta. Officium divinum rozłożone było na całą dobę (diurnum et nocturnum). Praktykę tę utrzymał klasztor przez cały XV wiek. Pochwalał za to kanoników mistrz Jan Długosz. Ale słowa pochwały i powszechnego uznania dla pobożności zgromadzenia i sprawowanego w kościele kultu publicznego odnaleźć można także w dokumentach fundacji klasztorów w Kłobucku (1454), w Kraśniku (1468), w Kurozwękach (1487) oraz w przywilejach królów Jana Olbrachta (1500) i Zygmunta Starego (1518). W XVI wieku dochodziło chwilami do zaniechania praktyki śpiewania oficjum w godzinach nocnych. Wizytacje biskupie w 1522 oraz w 1596 roku nakazywały więc prepozytom i zgromadzeniu powrót do starożytnej tradycji, szczególnie wymagającym pod tym względem był kard. Radziwiłł w 1596 roku.

W ciągu tygodnia officia divina rozpoczynano w kościele Bożego Ciała latem o godz. 5.30, zimą o godz.6 rano gregoriańskim śpiewem Prymy, następnie śpiewano Godzinki o Matce Bożej. Po odśpiewaniu Godzinek celebrowano uroczystą mszę świętą konwentualną z asystą. Mszy przewodniczył wyznaczony przez zakrystiana kapłan, inni zasiadali w stallach. Po odprawionej mszy konwentualnej śpiewano Tercję. Następnie kapłani odprawiali prywatne msze przy bocznych ołtarzach. W tym samym czasie członkowie Bractwa parafialnego odprawiali wspólnie przewidziane przez swoje statuty modlitwy, które kończyły się śpiewem drugiej mszy świętej, nazywanej konfraternianą. Modlitwom brackim przewodniczył wyznaczony przez prepozyta i kapitułę promotor. W protokole powizytacyjnym z 1596 roku kard. Radziwiłł zalecał, aby kapłani nie odprawiali mszy prywatnych o tej samej godzinie, ale żeby były one rozłożone na różne godziny przedpołudniowe ze względu na pobożność wiernych. Tuż przed południem śpiewano brewiarzową Sekstę, zaraz po obiedzie Nonę, a dzień kończono uroczystą liturgią Nieszporów. O północy śpiewano Jutrznię, ale w zachowanych dokumentach nie natrafiono na wzmiankę pozwalającą wnosić, że w Jutrzni uczestniczyli również wierni parafii.

Nieco inaczej wyglądał porządek nabożeństw w niedziele i święta. Rozpoczynano śpiewem Godzinek o Matce Bożej, po czym odprawiano mszę świętą konwentualną. Po mszy zakonnicy, ze względu na większą ilość zajęć, nie śpiewali lecz recytowali godziny brewiarzowe. Około godz. 8 śpiewano mszę świętą konfraternianą. Przed ostatnią mszą świętą, którą już w XV wieku nazywano “summa missa”, kaznodzieja wygłaszał kazanie. Kazania słuchali również, zasiadając w stallach, zakonnicy. Po południu głoszono drugie kazanie i zaraz potem śpiewano Nieszpory, które zamykały officia divina w kościele. Wszystkie nabożeństwa w niedziele i święta były sprawowane przy akompaniamencie organów. Śpiewami kierował kantor, którego istnienie poświadczają źródła zarówno w XV jak i w XVI wieku.
Na nabożeństwa wzywano wiernych biciem dzwonów. W XV wieku parafia zatrudniała dwóch dzwonników, w drugiej połowie XVI mamy wzmianki o trzech dzwonnikach przy kościele. Z księgi przychodów i rozchodów zakrystii z początku XVII wieku wiadomo, że dzwonnicy mieli obowiązek nakładania rokiet na czas dzwonienia, gdyż uważano je za czynność liturgiczną. Przypuszczać należy, że zwyczaj ten nie powstał w czasie kiedy zakładano księgę, ale że zachowywano go w parafii daleko wcześniej.

O uczestnictwie wiernych w nabożeństwach nie można powiedzieć wiele z braku odpowiednich źródeł. Z pochlebnej opinii Długosza, a także z opisu działalności Stanisława Kazimierczyka należy wnioskować, że kształtowało się na dobrym poziomie, aczkolwiek z uwag wypisanych przez M. Baroniusza i K. Łoniewskiego z sermonarzy Kazimierczyka wynika, że wierni mieli zwyczaj wychodzić z kościoła często przed zakończeniem mszy świętej. Stąd często używany przez niego w kazaniach aforyzm: “Tu qui missam audis, et a fine recedis, nulla merces datur, quia laus Divini Officii in fine probatur” . W średniowieczu był to jednak abusus powszechny nie tylko w Polsce. W Polsce piętnowali go już na początku XV wieku tacy teolodzy jak Jan Isner, Stanisław ze Skalbmierza, Bartłomiej z Jasła i Mikołaj z Błonia.

Jeśli chodzi o formy pobożności, to nie ulega wątpliwości, że w kościele kanoników regularnych istniał mocno zakorzeniony kult Bożego Ciała, kult Matki Bożej oraz kult świętych Stanisława, Floriana, Wawrzyńca, Marii Magdaleny i innych. Od 1489 roku w parafii otaczano także kultem Stanisława Kazimierczyka.

Kult Bożego Ciała rozwijał się Kościele od przełomu XI i XII wieku na podłożu adoracyjnego kierunku pobożności eucharystycznej. Objawienia Julianny de Cornillon, które miały miejsce w Liege (Belgia) w 1209 roku, były bezpośrednią przyczyną dla której ustanowiono specjalne święto Bożego Ciała w 1246 roku dla diecezji Liege, a w 1264 roku dla całego Kościoła. W Polsce, jako pierwszy, święto Bożego Ciała (De veneratione Corporis Christi) wprowadził w 1320 roku w diecezji krakowskiej biskup Nanker. Nowe święto i jego oktawa przyjęły się wśród wiernych bardzo szybko. Królowa Jadwiga z okazji święta i procesji Bożego Ciała uwalniała nawet skazańców.

Na Kazimierzu kult Bożego Ciała wrastał w świadomość ludzi wspomagany dodatkowo legendą o znalezieniu w tutejszym bagnie Mathe monstrancji z Najświętszym Sakramentem, wykradzionej przez złodziei z kościoła franciszkanów w Krakowie. Legenda przekazywana z pokolenia na pokolenie, a nie jest wykluczone, że była także rozwijana w kazaniach, łączyła wydarzenie z fundacją miasta i parafii, co miało ogromne znaczenie propagandowe, a kościołowi nadawało w miarę upływu czasu charakteru sanktuarium. Według badań przeprowadzonych przez Z. Palusa, już w pierwszej połowie XV wieku kościół Bożego Ciała w świadomości mieszczan Kazimierza i Krakowa uważany był powszechnie za sanktuarium.

Przekaz Jana Długosza pozwala nam domyślać się, że już w połowie XIV wieku urządzano na Kazimierzu odpusty Bożego Ciała z wielką oprawą zewnętrzną, procesjami oraz udziałem populacji obu miast. Długoszowy przekaz znajduje potwierdzenie w bulli z 14.IV.1347 roku papieża Klemensa VI z odpustami dla bractwa działającego przy kościele, mówi on bowiem nie tylko o odpuście 40 dni dla jego członków na święto Bożego Ciała, ale także dla pielgrzymujących do tego kościoła. Ponadto dokument, wśród obowiązków brackich, wymienił uroczyste odprowadzanie kapłana niosącego wiatyk chorym, czyli procesję. O procesji “extra civitatem Cracoviensem ad Kazimiriam” mówi też dokument z odpustami dla bractwa przy kościele Mariackim, wystawiony w 1384 roku przez kard. Demetriusza, legata papieskiego. Przypomnieć w tym miejscu trzeba również wykaz naczyń i sprzętu liturgicznego, którymi dysponował kościół Bożego Ciała w 1399 roku. Były tu dwie monstrancje i cztery chorągwie, a więc sprzęt używany podczas procesji z Najświętszym Sakramentem.

Na rozwój kultu Bożego Ciała, a więc nabożeństw i procesji eucharystycznych w parafii Bożego Ciała zaważyły ogromnie bulle papieży i soborów, o które starali się już kanonicy regularni, a zwłaszcza prepozyt Grzegorz Polak. Odpusty papieskie bowiem zawsze przysparzały popularności poszczególnym praktykom religijnym. Bulla z odpustami papieża Marcina V nosi datę 26 maja 1429 roku; widymował ją w Krakowie 18 czerwca następnego roku Andrzej Myszka, wikariusz generalny biskupa Zbigniewa Oleśnickiego. Bulla papieża Eugeniusza IV, została wystawiona w 1434 roku; o jej widymacji w Krakowie brak jest informacji. Dnia 15 maja 1439 roku bullę z odpustami dla uczestników nabożeństw eucharystycznych odprawianych w kościele Bożego Ciała wystawił także sobór bazylejski. W chwili udzielania odpustów sobór ten był już schizmatycki, nie przeszkadzało to jednak kanonikom regularnym, aby promując kult eucharystyczny w swojej parafii podpierać się jego autorytetem jeszcze w XVI wieku, o czym świadczą noty na odwrociu dokumentu.

W XV wieku uroczystości odpustowe w kościele Bożego Ciała były już tak rozwinięte i popularne, że nie tylko w samo święto, ale i w oktawie ściągały tu procesje ze wszystkich kościołów krakowskich, również z katedry. Przebieg uroczystości odpustowych w pierwszej połowie XV wieku przybliża nam ceremoniał obchodów uroczystości Bożego Ciała w opactwie wrocławskich kanoników regularnych, opracowany ok. 1430 roku przez opata Jodoka. Stosownie do zarządzeń ceremoniału w samo święto i przez oktawę dwa razy dziennie, rano i po południu, miały się odbywać uroczyste procesje z Najświętszym Sakramentem na zewnątrz kościoła. Nie ulega wątpliwości, że Jodok przeniósł na grunt wrocławski zwyczaj krakowski, który miał okazję poznać osobiście, odbywając studia na Akademii w latach 1416-1424 i mieszkając u kanoników na Kazimierzu. Mszał krakowski z 1509 roku przyjmuje praktykę odpustowych procesji eucharystycznych z kościołów krakowskich i katedry do kościoła Bożego Ciała, jako istniejący i zakorzeniony już zwyczaj. Procesja z katedry wawelskiej na Kazimierz wyruszała w czwartek na zakończenie oktawy, zazwyczaj przewodniczył jej sam biskup albo jego sufragan. Po przybyciu do kościoła Bożego Ciała celebrans intonował antyfonę O sacrum convivium, następnieśpiewał werset Panem de coeli dedit nobis i modlitwę Deus qui nobis sub Sacramento. Po modlitwie, jeśli był obecny biskup, udzielał błogosławieństwa Najświetszym Sakramentem. Po błogosławieństwie, celebrans zwrócony z monstrancją do wiernych, intonował wersety sekwencji mszalnej: Ecce panis Angelorum, In figuris praesignatur, Bone pastor, Panis vere. Po odśpiewaniu tych sekwencji przez duchownych, celebrans intonował responsorium Immolabit haedum i procesja wracała do katedry. W 1518 roku praktykę urządzania procesji eucharystycznych w oktawie uroczystości Bożego Ciała z kościołów krakowskich na Kazimierz zatwierdził uroczyście papież Leon X.

W atmosferę nabożeństw i procesji eucharystycznych w XVI wieku urządzanych w parafii w okresie odpustu i jego oktawy wprowadzają nas regestry wydatków miejskich. Wykaz pieniędzy użytych przez władze miasta w czasie procesji głównej i w oktawie w 1571 roku przedstawiał się następująco: “Na processyą Bożego Ciała za 14 świec Panom Rajcom 2 fl. 20 gr.; Strzelcom za piwo, którzy strzelali w oktawę Bożego Ciała; Chłopcom co się ubierali we zbroję miejską w oktawie Bożego Ciała 2 gr.; Doboszowi co walił w bębny miedziane 2 gr.; Grajkom co grali w oktawę Bożego Ciała 1 fl.; Za proch do strzelania z dział 1 fl 3 gr.; Puszkarskim pomocnikom 3 gr.; Za kamień prochu do strzelania z rusznic 15 gr”. Z regestru wynika, że w XVI wieku starano się o zewnętrzny przepych procesji. Położenie akcentu w procesji na wystawność zewnętrzną, było w XVI wieku jednym ze sposobów oddziaływania na prądy reformacji, gdyż atmosfera i bogactwo zewnętrzne procesji oddziaływały na psychikę ludzi w nich uczestniczących, owocując głębią przeżyć religijnych.

W 1596 roku odbyły się wizytacje biskupie w parafiach na Kazimierzu. Z dekretów powizytacyjnych wiadomo, że duchowieństwo diecezjalne i zakonne oraz wierni trzech kościołów kazimierskich, tj. św. Jakuba, św. Stanisława na Skałce i św. Katarzyny w uroczystość Bożego Ciała dołączali się z krzyżem i świętymi relikwiami do procesji, która wyruszała z kościoła Bożego Ciała i szła dookoła miasta. W czasie procesji, przy trzech ołtarzach śpiewano Ewangelię.

Poza uroczystościami odpustowymi, charakterystyczną formą pobożności praktykowaną w kościele Bożego Ciała były eucharystyczne nabożeństwa czwartkowe. Składała się na nie msza wotywna “de Corpore Christi”, odprawiana przy głównym ołtarzu oraz procesja dookoła kościoła. Historia tych nabożeństw sięga prawdopodobnie końca XIV wieku, ale ich rozwój przypada na początek wieku XV. W każdym razie wspomina o nich bulla papieża Marcina V z 1429 roku. Nabożeństwa czwartkowe wiązały jednak głównie członków bractwa.

Z kultem Bożego Ciała łączono kult Chrystusa cierpiącego. Najstarsze zachowane świadectwo w tej materii pochodzi z pierwszego ćwierćwiecza XV wieku, a jest nim schemat ikonograficzny pieczęci kapitulnej zgromadzenia, przedstawiający Męża Boleści obnażonego, z kielichem u stóp do którego spływa krew z otwartego boku. Wyrazem tego kultu była także kompozycja nastawy ołtarza głównego rozebranego w 1634 roku, której dokładny opis zostawił nam w swojej kronice Ranatowicz, a do której bez wątpienia nawiązywał schemat pieczęci kapitulnej.

Średniowiecze spojrzało na Eucharystię poprzez ofiarę Chrystusa, a więc jego krzyż, mękę, rany i śmierć. Przyzwyczajonemu do konkretu człowiekowi średniowiecza nie wystarczył jednak ogólny opis cierpień Zbawiciela. Pragnął on wniknąć we wszystkie odmiany jego boleści, zagłębić się w jego ranach, policzyć najdrobniejsze krople krwi wylanej dla zbawienia świata. W ten sposób obok nurtu adoracyjnego w pobożności eucharystycznej pojawił się nurt pasyjny, pełny współczucia a także motywów skruchy, żalu i pokuty za grzechy. Na rozwój tego kierunku pobożności mieli nie mały wpływ mistycy średniowieczni, a zwłaszcza św. Mechtylda i św. Gertruda. Nurt pasyjny w pobożności bliski był także przedstawicielom ruchu “devotionis modernae”, który tworzyli m.in. kanonicy regularni.

Wśród wielu form kultu Chrystusa cierpiącego w kościele Bożego Ciała było nabożeństwo do jego męki, zwłaszcza zaś do jego ran. Wspominają o tym biografowie Stanisława Kazimierczyka. W piątki odprawiano przy głównym ołtarzu wotywę “de Quinque Vulneribus Christi”, wiążąc z nią nadzieje wielkich dobrodziejstw zarówno dla żywych, jak i dla umarłych. Mszał krakowski biskupa Tomickiego z 1532 roku, którym posługiwali się również kanonicy, pouczał wprost, że kto tę mszę odprawi albo zamówi otrzyma 500 dni odpustu i odpuszczenie trzeciej części własnych grzechów, odwrócenie choroby i utrapienia, albo uwolnienie duszy jednego zmarłego z czyśćca. W zachowanych adnotacjach zakrystiana z drugiej połowy XVI wieku mamy również mowę o wotywie “de Passione Domini”. Do tajemnicy Bożego Ciała umęczonego dla zbawienia człowieka odnosiło się nadto tzw. Theatrum Passionis, czyli zespół figur przedstawiający Jezusa na drodze krzyżowej, ustawiony we wschodnim narożu północnej nawy. Pobożność pasyjna musiała jednak rozwijać się przede wszystkim wśród członków bractwa Najświętszego Sakramentu, o czym świadczy fakt, że na początku XVII wieku do jego nazwy włączono wzmiankę o Pięciu Ranach Pana Jezusa.

Tajemnicę Bożego Ciała przybliżały wiernym nie tylko nabożeństwa, obrazy i ołtarze. Temu służyły również misteria wystawiane przez scholarów szkoły przyklasztornej. W materiałach historycznych udało się natrafić jedynie na informacje o misterium wniebowstąpienia Chrystusa, ale nie ulega wątpliwości, że misteria urządzano także w wielkim poście i na uroczystości odpustowe. Misterium wniebowstąpienia miało charakter inscenizacyjno-deklamacyjny. W przeddzień uroczystości ustawiano w prezbiterium kościoła na specjalnym podeście ozdobionym girlandami kwiatów, zielenią i światłami figurę Zmartwychwstałego, którą nazajutrz, po deklamacjach i kazaniu, przy śpiewie pieśni wciągano przez otwór w sklepieniu na strych świątyni. Misterium przyciągało tłumy ludzi, nawet z pobliskich wsi, którzy wiwatowali na widok Jezusa wstępującego do nieba. Biskup Gębicki zakazał jednak urządzania misterium, gdyż więcej miało w tym być spektaklu niż, prawdziwej pobożności. Nie jesteśmy w stanie powiedzieć od kiedy zaczęto urządzać misteria. Tradycja urządzania misterium wniebowstąpienia sięgała z pewnością pierwszej połowy XV wieku. Poświadcza na to znów odpowiednie zarządzenie opata Jodoka dla klasztoru we Wrocławiu. Do grupy misteriów należy zaliczyć także praktykę budowania grobu i żłóbka Chrystusa w kościele. Pierwsze informacje na ten temat pochodzą dopiero z drugiej połowy XVI wieku, jednak sama praktyka miała na pewno zdecydowanie starszą metrykę. Grób urządzano z wielką okazałością w kaplicy Matki Boskiej Loretańskiej. Pracowali przy nim przez kilka dni stolarze, cieśle i malarze. Nabożeństwo adoracyjne przy Grobie, które trwało w Wielki Piątek i w Wielką Sobotę gromadziło wszystkie stany parafii. Brali w nim czynny udział organista z kapelą, trębacze, chór szkolny, kantorzy, członkowie bractwa, ministranci. W Wielki Piątek kantorzy śpiewali przy Grobie Pasję. Zakrystian odnotował, że w związku z adoracją Grobu młodsi śpiewacy otrzymywali obwarzanki i miód, starsi natomiast na piwo i gorzałkę.

albumpi-040Obok kultu Bożego Ciała istniał w parafii i jej świątyni także kult maryjny. Z zachowanych ksiąg miejskich nie wynika co prawda, aby w XIV wieku kościół miał ołtarz dedykowany wyłącznie Matce Bożej, ale nie jest wykluczone, że wśród wielu obrazów ufundowanych w 1387 roku był przynajmniej jeden o treści maryjnej. Nie mamy też specjalnych informacji na temat form pobożności maryjnej w parafii, poza wzmiankami o obchodach czterech głównych świąt, a mianowicie Oczyszczenia, Zwiastowania, Wniebowzięcia i Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Poza obchodem tych głównych świąt istniała w parafii także praktyka maryjnych mszy świętych wotywnych w adwencie, znana w Polsce już w wiekach poprzednich. Rozwój kultu maryjnego w parafii należy łączyć przede wszystkim z działalnością kanoników regularnych. Maryjność bowiem należała do istotnych elementów ich duchowości zakonnej. W XV wieku kult Matki Bożej przy kościele Bożego Ciała skupiał się w dwóch kaplicach: Wniebowzięcia, wzniesionej w latach 1408-1410 przez prepozyta Konrada, i Loretańskiej, urządzonej ok. 1470 roku w przyziemiu wieży kościelnej przez prepozyta Jakuba. Codziennym wyrazem pobożności maryjnej były Godzinki śpiewane rano, antyfona Salve Regina śpiewana po nieszporach z udziałem scholarów, antyfona Gaude Dei Genetrix śpiewana w kościele codziennie “in Summa Missa”, oraz recytacja Ave Maria przed każdą godziną oficjum brewiarzowego. Wprowadzenie zwyczaju codziennego śpiewania w kościele Godzinek, antyfony Salve Regina oraz rozpoczynanie godzin brewiarzowych od recytacji Ave Maria łączono w tradycji klasztornej z osobą prepozyta Jana Austriaka, natomiast antyfonę Gaude Dei Genetrix trzeba łączyć z fundacją rady miasta, o której jest mowa w księgach miejskich pod rokiem 1483. Dniem liturgicznie zagwarantowanym dla oficjum ku czci Matki Bożej była sobota. Większość mszy świętych odprawiano tego dnia w kaplicy Wniebowzięcia, gdzie znajdował się obraz Matki Bożej przywieziony przez kanoników z Kłodzka i uznawany za łaskami słynący. Z pism pozostawionych przez J.A. Biesiekierskiego i S. Ranatowicza wiemy, że ołtarz i ściany kaplicy ozdabiały liczne wota, które były świadectwem wiary i pobożności maryjnej wielu pokoleń. W kaplicy Wniebowzięcia odprawiano również msze święte roratnie w adwencie, które musiały cieszyć się dużą frekwencją wiernych, skoro muzykę wykonywał nie tylko organista, ale także kapela i wokaliści. W 1434 roku prepozyt Grzegorz Polak zakupił od prepozyta roudnickiego Macieja inny obraz Matki Bożej, który już w Roudnicach otoczono kultem. Obraz ten otrzymał w Krakowie relikwiarzową oprawę, był przechowywany w skarbcu wśród najcenniejszych relikwii kościoła, a do publicznej adoracji wystawiano go jedynie w główne święta maryjne; ze skarbca był wynoszony zawsze w uroczystej procesji pod przewodnictwem samego prepozyta.

W trosce o rozwój pobożności maryjnej kanonicy regularni postarali się o odpusty papieskie i biskupie na obchodzone w kościele Bożego Ciała święta Matki Bożej. W archiwum klasztornym zachowały się dwie bulle z odpustami papieskimi i jeden dokument z odpustami biskupimi. Bulle papieskie są datowane 26.VI.1470 roku oraz 1.X.1496 roku. Wiernym, którzy “a primis Vesperis usque ad secundas Vesperas” uczestniczyli we mszy świętej i w innych nabożeństwach odprawianych w kościele Bożego Ciała w uroczystość Oczyszczenia, Zwiastowania, Wniebowzięcia i Narodzenia Matki Bożej, papieże Paweł II i Aleksander VI udzielili 100 dni odpustu. Dokument biskupi jest datowany 10.I.1455 roku, a wystawił go kard. Zbigniew Oleśnicki. Dokument ten obok czterech świąt już wspomnianych, wymienia także święto Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Starania o odpusty papieskie i biskupie sugerują, że święta maryjne były obchodzone w parafii z dużą okazałością zewnętrzną i przy powszechnym udziale wiernych. O rozwijającej się w XV wieku pobożności maryjnej w kościele Bożego Ciała świadczą nadto fundacje Piotra Wolframa oraz Piotra i Jana Szafrańców; z fundacji Wolframa odprawiano każdego tygodnia mszę świętą śpiewaną przed obrazem Matki Bożej w kaplicy Zwiastowania, natomiast z fundacji Szafrańców stanął w 1418 roku ołtarz Matki Boskiej w prezbiterium kościoła. Nie może w końcu ujść uwagi, że istniejące tu od 1347 roku bractwo Bożego Ciała po 1410 roku otrzymało dodatkowo tytuł Najświętszej Maryi Panny. Fakt ten jest również doskonałym świadectwem rozwijającego się w parafii kultu maryjnego. Źródła z drugiej połowy XVI wieku informują o udziale wokalistów, trębaczy i kapeli we mszach odprawianych w kościele w główne święta maryjne, a także o procesjach w uroczystość Wniebowzięcia do kościoła Mariackiego i w święto Matki Boskiej Szkaplerznej do kościoła karmelitów na Piasku.

Jeśli chodzi o świętych, to możemy powiedzieć, że w XIV wieku szczególnym kultem byli otaczani w parafii Bożego Ciała apostołowie Piotr i Paweł oraz święci Stanisław i Florian. Kanonicy regularni przynieśli ze sobą kult św. Augustyna, św. Marii Magdaleny, św. Walentego i św. Urszuli. Wspomnienia tych świętych obchodzili zawsze uroczyście z wystawieniem ich relikwi na ołtarzu. Święto św. Augustyna było niemal drugą uroczystością odpustową, w czasie mszy grała kapela, występowali trębacze, śpiewał chór i wokaliści. Kanonikom należy również przypisać rozwój kultu św. Wawrzyńca. Wspomniano już, że kościół św. Wawrzyńca, inkorporowany do parafii Bożego Ciała w 1439 roku, miał jakiś związek z Uniwersytetem Krakowskim. Uroczystości odpustowe ku czci Świętego, odprawiane 10 sierpnia i przez całą oktawę, ściągały na Kazimierz jeszcze w XVII wieku całą społeczność uniwersytecką. Kazania w czasie uroczystości odpustowych głosili zazwyczaj profesorowie. W styczniu 1455 roku kanonicy wystarali się u kard. Oleśnickiego o specjalne odpusty dla wiernych, którzy uczestniczyli w nabożeństwach odprawianych w tymże kościele, liturgię zaś sprawowano tu, oprócz dni odpustowych, trzy razy w tygodniu (w niedzielę, środę, piątek) oraz w uroczystość Bożego Narodzenia, Obrzezania Chrystusa, Trzech Króli, Wielkanocy, Wniebowstąpienia, Zielonych Świątek, Trójcy Świętej i Bożego Ciała. Z biografii Stanisława Kazimierczyka wiemy, że w parafii rozwinięty był kult św. Stanisława. Sam Kazimierczyk pielgrzymował na Skałkę w każdy piątek, gdzie doświadczał nawet stanów mistycznych. Ale na Skałkę i do katedry urządzano także procesje parafialne z kościoła Bożego Ciała, jedną w maju, w oktawie liturgicznego wspomnienia męczeństwa Świętego, drugą we wrześniu, w dniu wspomnienia pierwszej translacji jego ciała. Inna procesja podążała corocznie na Kleparz dla uczczenia św. Floriana. Nie jest wykluczone, że za przykładem kościoła katedralnego, kanonicy urządzali jeszcze procesje do kościoła św. Marka, św. Sebastiana, św. Marcina w dniach ich świąt patronalnych oraz do grobu św. Jacka w kościele dominikanów. W świadomości bowiem ludzi średniowiecza i później, procesja była formą modlitwy błagalnej, pokutnej i dziękczynnej. Zbigniew Oleśnicki, biskup krakowski, polecił np., aby wierni diecezji krakowskiej brali udział w organizowanych w każdy poniedziałek, środę i piątek procesjach w intencji zjednoczenia Kościoła, pomyślności Królestwa Polskiego i zwycięstwa Władysława Warneńczyka nad Turkami i Tatarami. “Processiones pro bono statu Regni” polecił także synod krakowski biskupa J. Konarskiego z 1509 roku, w związku z przygotowaniami do wyprawy przeciw Bohdanowi, wojewodzie wołoskiemu. Były nadto procesje dla odwrócenia morowego powietrza, o uproszenie pogody i urodzaju, które niewątpliwie urządzał również kościół Bożego Ciała.

W sprawowaniu kultu, w uprawianej pobożności, w promowanych formach dewocji kanonicy regularni trzymali się ściśle kalendarza liturgicznego, zarządzeń biskupów oraz tradycji diecezji krakowskiej , za co zyskali uznanie i pochwałę mistrza Długosza.

 

Kaznodziejstwo i spowiednictwo.

W relacji do innych funkcji kapłańskich, posług religijnych i duszpasterskich, konstytucje zakonne kaznodziejstwu przypisywały wartość nadrzędną, określając kaznodziejstwo jako prawdziwą sztukę, która wymaga dużych kwalifikacji duchowych i intelektualnych, drogę prowadzącą do poznania Boga i wiary w Niego, drabinę do cnót, drzwi do nieba, narzędzie dzięki któremu buduje się organizm Kościoła. Praedicatura była zarazem funkcją i urzędem. Sam fakt, że rozdział o kaznodziei i jego obowiązkach umieszczono w konstytucjach zaraz po rozdziałach o prepozycie, przeorze i magistrze nowicjuszy mówi wystarczająco dużo.
Kaznodzieja, z uwagi na potrzebę dodatkowego studium, czasu na przygotowanie kazania był zwolniony od obowiązku uczestniczenia w niektórych czynnościach wspólnych, a zwłaszcza oficjum brewiarzowym o północy. Przywilej ten podtrzymała nawet dość surowa wizytacja kard. Radziwiłła z 1596 roku. Kaznodzieja miał także prawo do kwarty wina “quilibet die Dominica”, co poza przeorem żadnemu innemu urzędnikowi klasztornemu nie przysługiwało.
Konstytucje napominały ogólnie, aby kanonik nauczający innych sam oddawał się “lectioni Librorum Sacrorum serio”. Więcej na ten temat znajdujemy w traktacie Clarety. Clareta obok zwyczajnej zachęty do nauki, aby móc z pożytkiem nauczać innych daje też wskazówki co do ksiąg, które należy studiować. Na pierwszym miejscu postawił naturalnie Pismo Święte, następnie zalecał kazania ojców Kościoła, postylle, traktaty moralne i żywoty świętych.
W XV wieku, jak wskazuje nekrolog klasztorny oraz wpisy w księgach miejskich Kazimierza, kanonicy mieli przy swoim kościele dwóch kaznodziei – niemieckiego i polskiego. Sugestię S. Ryłki, że w pierwszej połowie XV wieku w kościele Bożego Ciała głoszono też kazania w języku czeskim należy uznać za mało prawdopodobną. Predykatury w języku niemieckim zaprzestano w pierwszym ćwierćwieczu XVI wieku. Ostatnim znanym z imienia kaznodzieją niemieckim był ks. Stanisław Pistor z Krakowa, zmarły w 1498 roku, ostatnim natomiast kaznodzieją polskim był ks. Jan, zmarły w 1512 roku. Po 1512 roku nie znajdujemy już w dostępnych materiałach wzmianki ani o kaznodziei niemieckim, ani o kaznodziei polskim przy kościele, mówi się jedynie o kaznodziei. W zachowanych materiałach do połowy XVI wieku nie spotykamy również rozróżnienia na kaznodzieję zwyczajnego (ordinarius) i nadzwyczajnego (exstraordinarius), sporadycznie też mówi się o wicekaznodziei. Rozróżnienie na kaznodzieję zwyczajnego i nadzwyczajnego przyjdzie dopiero w drugiej połowie XVI wieku. Pierwszym, który w podpisach tytułował się kaznodzieją zwyczajnym (concionator ordinarius) kościoła Bożego Ciała był ks. Paweł Łyczko (Liconius).
Kaznodzieje byli mianowani przez prepozyta po konsultacji kapituły. Kandydat na kaznodzieję musiał odznaczać się talentami naturalnymi, ale także przymiotami moralnymi i wiedzą. Konstytucje nie wykluczały nawet egzaminu “de vita, moribus et scientia” przed mianowaniem na urząd kaznodziei. Wizytacja Radziwiłła zażądała dodatkowo, aby po otrzymaniu nominacji od prepozyta, kaznodzieja przedstawił się także osobiście miejscowemu biskupowi i otrzymał jego błogosławieństwo. Ponieważ kościół należał do głównych w środowisku krakowskim, obowiązki kaznodziei powierzano zakonnikom ze stopniami uniwersyteckimi, najczęściej byli to magistrzy artium i bakałarze teologii. W okresie, który nas interesuje nie spotkano na urzędzie kaznodziei przy kościele Bożego Ciała duchownych spoza kapituły klasztornej.

Konstytucje zwracały uwagę, aby kaznodzieja nie przedłużał kazania “ultra horam”, brał pod uwagę przygotowanie słuchaczy, w kazaniu nie używał słów obraźliwych, w wykładzie był jasny, unikał kwestii zawiłych i sformułowań niezrozumiałych. Zalecenia te zostały niemal dosłownie powtórzone w wizytacji kard. Radziwiłła w 1596 roku. Kaznodzieja miał wykładać i wyjaśniać przede wszystkim “Dominicam Orationem, Symbolum Apostolicum, Sacrum Decalogum, septem Ecclesiae Sacramenta, Ritus ccleseiasticos”, pouczać o grzechu i o cnotach, nawoływać do pokuty i modlitwy; miał w sposób nieprzejednany występować przeciw złu i nieprawościom, nigdy zaś przeciw człowiekowi. I te wskazania konstytucji również znalazły oddźwięk w wizytacji kard. Radziwiłła.

W trakcie prowadzonej kwerendy źródłowej natrafiono na imiona następujących zakonników, którzy od fundacji klasztoru do końca XVI wieku pełnili obowiązki kaznodziei przy kościele Bożego Ciała: ks. Zygmunta, ks. Marcina Davidis z Krakowa, ks. Pawła Tylicha z Krakowa, ks. Wawrzyńca, ks. Mikołaja z Biecza, ks. Grzegorza, ks. Jakuba, ks. Tomasza, ks. Stanisława Pistora z Krakowa, ks. Jana, ks. Andrzeja, ks. Jana Liwocha, ks. Jana z Pilzna, ks. Stanisława Niedzielę, ks. Jana Merito, ks. Stanisława Świebodę ks. Jana Cracovitę, ks. Pawła Łyczko i ks. Łukasza Jaksionkowskiego. Nie wspomina się co prawda w dokumentach źródłowych o Stanisławie Kazimierczyku, ale wiemy, że i on przez pewien czas pełnił obowiązki kaznodziei.

Kaznodzieje kanoników regularnych mieli obowiązek pisać kazania. Kazań nie wolno było czytać, trzeba je było wygłosić z pamięci. Pomoc w redagowaniu kazań miały stanowić zbiory kazań autorów światowej renomy, polskich i obcych, z zakonu kanoniczego i innych. W bibliotece było ich bardzo dużo, począwszy od kodeksów rękopiśmiennych zawierających Linea salutis Hieronima z Pragi, Sermones de sanctis Peregryna z Opola, Sermones de tempore Jana Szczekny, Sermones Szymona de Cremona, Sermones Jakuba de Voragine, Sermones Piotra de Palude, Postilla Konrada Waldhausena, traktaty Franciszka z Brzegu, kazania Stanisława ze Skalbmierza i innych, aż do drukowanych w języku polskim w końcu XVI wieku.

Z sermonarzy, które wyszły spod pióra kanoników, a które jeszcze na początku XVII wieku oglądał K. Łoniewski, nie zachowało się prawie nic do naszych czasów albo nie zostały dotąd zidentyfikowane. Postilla Stanisława Kazimierczyka, przechowywana najpierw w prywatnej bibliotece Branickich, a następnie przekazana do Biblioteki Narodowej w Warszawie, uległa zniszczeniu w 1944 roku w czasie pożaru. Z przechowywanych w archiwum klasztornym kodeksów rękopiśmiennych zawierających kazania z XV wieku tylko jeden można przypisać kanonikom regularnym, a mianowicie kodeks nr 906. Ogólny jego stan jest zły, posiada liczne uszkodzenia spowodowane zalaniem wodą podczas pożaru (1556) i przez wilgoć. W metryce podano, że kodeks zawiera Sermones de tempore et de Sanctis. Na jego 245 papierowych kartach o wymiarach 21 na 32 cm, oprawionych w skórę, ta sama ręka zapisała kursywą, w dwóch kolumnach, 112 kazań. Pośród nich sporo odnosi się rzeczywiście do świętych (Jadwigi Śląskiej, Apolonii, Doroty, Jana Chrzciciela, Jerzego, Jakuba apostoła, Piotra apostoła, Pawła apostoła, Filipa apostoła, Macieja apostoła, Marii Magdaleny, Wawrzyńca męczennika, Marty), ale mamy też 17 kazań eucharystycznych i 21 kazań maryjnych. Świadczy to zdecydowanie o szczególnym zainteresowaniu i ukierunkowaniu autora na tajemnicę Bożego Ciała oraz problematykę maryjną, które dominowały w kościele kanoników regularnych.

Kazania, których czas wygłaszania mógł wynosić średnio nieco ponad pół godziny, mają charakter dogmatyczno-moralny bez specjalnego elementu narracyjnego w postaci nadzwyczajności, legend. Od strony moralno-etycznej fragmenty kazań, które udało się odczytać, podkreślają potrzebę praktykowania miłości Boga i bliźniego, kierowania się w życiu codziennym sprawiedliwością, pokorą, cierpliwością, czystością, stałością, życzliwością; wzywają do zachowania wzajemnego pokoju, zgody, do umiejętności przebaczania i prawdomówności; piętnują błędy i grzechy jak zabójstwo, cudzołóstwo, kradzież, nierząd, fałszywe świadectwo, krzywoprzysięstwo, oszczerstwo, przekleństwo, pychę, nieprzyjaźń, nienawiść, gniew, kłótnie, zazdrość, chytrość, pożądliwość, zemstę, złość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, przesadę w strojach; zalecają pokutę, spowiedź, jałmużnę, posty, pielgrzymki, pomoc chorym i biednym, kult świętych; przypominają o uszanowaniu dni świętych, o uczęszczaniu do kościoła w niedziele i święta, o szacunku dla świątyni, itd.

K. Łoniewski w biografii Kazimierczyka podaje, że w drugiej połowie XV wieku na kazania do kościoła Bożego Ciała nawet “nauczenszy z Krakowa zchodzieli”. Uwaga Łoniewskiego nie wydaje się propagandową, był on rzetelnym badaczem dziejów. Z tej samej pozycji wiemy, że kanonicy “nie tylko w swym kościele, ale też y w inszych” głosili kazania. Można zatem wnioskować, że poziom i organizacja kaznodziejstwa w klasztorze przedstawiał się dobrze. W XVI wieku, mimo okresowego kryzysu w zakresie dyscypliny życia zakonnego u kanoników, nie było wypadków zaniedbywania obowiązków kaznodziejskich. W wizytacjach biskupich z 1522 oraz z 1596 roku, poza uwagą, aby kazania nie trwały dłużej niż godzinę, nie ma upomnień co do kaznodziei i kaznodziejstwa w kościele. Pozwala to wnioskować, że kanonicy stosowali się do zarządzeń biskupich i synodalnych w tej materii. Obfita literatura homiletyczna zachowana w bibliotece, a także prywatne kolekcje zakonników pełniących obowiązki kaznodziei, dobrze świadczą o stosunku zgromadzenia do sprawy nauczania. Wiele mówiącym jest fakt, że kaznodzieje kazimierskiego zgromadzenia byli poszukiwani przez inne klasztory. I tak np. Stanisław Niedziela przed 1544 rokiem, a Aleksander Wendrzyński w ostatnich latach XVI wieku pełnili urząd kaznodziei w opactwie Najśw. Maryi Panny na Piasku we Wrocławiu; Wendrzyński głosił swe kazania po polsku i po niemiecku (concionator utriusque linguae polonicae et almanicae). Nie zachował się jednak dorobek kaznodziejski w postaci kolekcji kazań, poza nielicznymi tekstami Pawła Łyczki z 1568 i z 1570 roku. Nie mamy więc możliwości zapoznania się bliżej z tematyką i formą głoszonych kazań, na ile kaznodzieje byli samodzielni i oryginalni, jakie kierunki myśli teologicznej i filozoficznej preferowali. Niemniej można przyjąć za H.D. Wojtyską, że kaznodziejstwo w interesującym nas okresie było jedną z tych dziedzin, w której kazimierskie zgromadzenie kanoników regularnych odnotowało największe osiągnięcia.

Temat spowiednictwa jest trudniejszy do uchwycenia niż kaznodziejstwo z uwagi na fragmentaryczność źródeł. Konstytucje oraz traktaty Clarety zachęcały zakonników do częstej spowiedzi, nawet dwa razy w tygodniu. Praktyka częstej spowiedzi była zresztą jednym z konstytutywnych elementów “devotionis modernae”, bowiem “a confessione incipit conversio”. Uformowani w oparciu o te zasady kanonicy musieli przenosić je również na parafię. W kazaniach zawartych w kodeksie nr 906, których autorem był bez wątpienia któryś z XV-wiecznych kaznodziejów zgromadzenia, znajdują się dość liczne wezwania do praktykowania spowiedzi i komunii świętej, nie ma jednak mowy o ich częstotliwości.

Spowiednictwo było urzędem, podobnie jak pradicatura. Spowiedników wyznaczał prepozyt spośród braci odznaczających się wiedzą i świętością oraz przedstawiał ich do zatwierdzenia biskupowi.

W XV wieku było zawsze przynajmniej dwóch spowiedników w klasztorze, jeden dla braci, drugi dla parafii. Spowiednikiem niejako z urzędu był magister nowicjuszy. Spowiednicy wyznaczeni do spowiadania parafian mieli niekiedy specjalne uprawnienia. W 1436 roku Mikołaj Kozłowski, komisarz Soboru Bazylejskiego do spraw odpustów na Królestwo Polskie, na prośbę prepozyta Grzegorza Polaka, udzielił np. ks. Maciejowi i ks. Mikołajowi jurysdykcji do rozgrzeszania oraz uwalniania penitentów z ekskomuniki i suspensy zaciągniętych zwłaszcza na skutek odstępstwa od wiary, morderstwa i bigamii. W drugiej połowie XV wieku w duszpasterstwie penitencjalnym zasłużył się zwłaszcza Stanisław Kazimierczyk. Powierzony mu urząd spowiednika potwierdza adnotacja poczyniona w księgach miejskich Kazimierza z 15.III.1483 roku.

Wizytacja biskupa Konarskiego w 1522 roku nakazywała prepozytowi ustanowić spowiedników zarówno dla zgromadzenia, jak i dla parafii. Brak spowiedników wskazuje, że praktyka spowiedzi była zaniedbywana. Uwagi dotyczące duszpasterstwa penitencjalnego można znaleźć także w wizytacji kard. Radziwiłła z 1596 roku. Przy kościele miało być dwóch spowiedników zwyczajnych. Jedynie na czas wielkiego postu, gdy napływ penitentów był większy, prepozyt miał zamianować dodatkowych spowiedników. Spowiednicy zwyczajni zostali zobowiązani do dyżurów w konfesjonałach każdego dnia podczas głównej mszy “ut poenitentes occasionem confitendi paratam habeant”.

W sprawowaniu duszpasterstwa penitencjalnego kanonicy regularni opierali się na literaturze do której należały różne sumy spowiednicze, traktaty o cnotach i grzechach oraz zwięzłe podręczniki, jak modus confitendi czy modus audiendi confessiones. W bibliotece była dostępna Suma Innocentego IV oraz Suma Pisana oraz traktaty Franciszka z Brzegu, Mikołaja z Błonia i innych. Fakt, że kanonicy wielu generacji z nich korzystali poświadczają liczne podkreślenia i zakreślenia w tekście, glosy na marginesach kart. W 1596 roku kard. Radziwiłł zalecał spowiednikom jako lekturę obowiązkową konstytucje synodu prowincjonalnego z wykazem rezerwatów, a także Methodum confessionis Piotra de Soto

 

 

Bractwo Najświętszego Sakramentu
albumpi-066Bractwo Najświętszego Sakramentu było pierwszą konfraternią świeckich, jaka pojawiła się na terenie aglomeracji krakowskiej. Powstało ono niemal równocześnie z parafią. Najstarszym aktem dotyczącym konfraterni jest bulla z 15.IV.1347 roku z odpustami papieskimi dla jej członków duchownych i świeckich. W ciągu XIV i XV stulecia dbano pieczołowicie o to, aby przywilej potwierdzany był przez kolejnych ordynariuszy krakowskich. W ten sposób mamy na dokumencie noty biskupów: Bodzanty, Floriana z Mokrska, Jana Radlicy, Piotra Wysza (31.XII.1399), Wojciecha Jastrzębca (13.I.1423) i Zbigniewa Oleśnickiego (26.XII.1446). Spośród hierarchów nie krakowskich na dokumencie podpisał się, udzielając odpustów, jedynie biskup lubuski Jan.
Na odwrocie oryginału bulli widnieje nota z końca XVI wieku następującej treści: “List, w którym pewni kapłani zgromadzili z jednym kanonikiem krakowskim cechy sukienniczy i rzeźniczy w Confraternię Bożego Ciała, natenczas po znalezieniu Sakramentu, drewnianego Anno Domini 1347, po tym za zmurowaniem kościoła przez bracia i kaplicza Panny Maryi do ni się przenieśli y na nie confusim a kościołem otrzymali i na manus adiutrices odpusty, zowiącz się potem bractwem Panny Maryi Radzieczkiem intitulati”. Treść tego regestru warta jest bliższej uwagi. Wyjaśnia ona bowiem okoliczności powstania bractwa, jak i jego późniejsze dzieje. Bractwo powstało dzięki inicjatywie środowiska katedry wawelskiej, tzn. ks. Jarosława, pierwszego proboszcza parafii Bożego Ciała, oraz ks. Jana Deczkonisa, mistrza dekretów i kanonika krakowskiego. Podobizna Deczkonisa zdobi nawet inicjał dyplomu. Utworzyły je zaś organizujące się w mieście cechy sukienniczy i rzeźniczy. Jeśli chodzi o dzieje konfraterni, to autor noty (Maniecki?) wyróżnia w nich dwa wyraźne etapy: pierwszy sprzed budowy gotyckiego kościoła, gdy odznaczała się ona wyłącznie eucharystycznym profilem dewocyjnym, i drugi, wiążący się z przeniesieniem jej do konsekrowanej w 1410 roku kaplicy Matki Bożej oraz zmianą z biegiem czasu jej nazwy na bractwo Najświętszej Maryi Panny. W 1470 roku bractwo miało już tytuł maryjny. Maryjna tytulatura bractwa występuje też w zapisach ksiąg miejskich Kazimierza z 1489 oraz 1588 roku.

Pierwotny profil dewocyjny bractwa określa dokument z 1347 roku. Mówi on bowiem o zwyczaju uczestnictwa braci w procesjach eucharystycznych oraz uroczystej asyście kapłanowi udającemu się z wiatykiem do chorych i konających. Był to zatem profil czysto eucharystyczny, łączył się bezpośrednio z tytułem kościoła. Wraz z przejęciem parafii przez kanoników regularnych, mających wpisany dość mocno w program swojej duchowości kult maryjny, także bractwo nabrało charakteru maryjnego, jakkolwiek element chrystologiczno-eucharystyczny nigdy nie został wyeliminowany z jego pobożności. W połowie XV wieku bracia obowiązkowo uczestniczyli w czwartkowej mszy wotywnej de Corporis Christi i następującej po niej procesji, a w soboty we mszy o Matce Bożej.

Bractwo od samego początku powiązane było bardzo mocno z władzami miasta. Najstarszy zachowany spis braci zaczęty w 1551 roku na pierwszym miejscu wymienia jednego po drugim rajców, burmistrza i notariusza miejskiego. Burmistrz i rajcowie znajdowali się także w zarządzie bractwa jeśli nie od początku jego istnienia, to na pewno w XV wieku. Potwierdza nam to m.in. dokument z kwietnia 1480 roku, wymieniający jako starszych bractwa: Mikołaja Lexa, Stanisława Rambacza, Jana Kolibabę i Jakuba Rudigera, którzy pełnili obowiązki rajców miejskich. Nie należy się przeto dziwić, że w cytowanej nocie z końca XVI wieku bractwo zostało nazwane “Radzieczkiem”. Tradycja związku bractwa z miejską elitą władzy była kultywowana jeszcze w XVIII wieku. W 1703 roku M.A. Gorczyński odnotował, że bractwo “nabożeństwo swoje, to jest Wotywy, w Niedziele y święta adwentowe od niepamiętnego czasu odprawować było zwykłe z taką solenizacją zgromadzenia ab favore IMPP Radnych i Całego Magistratu kazimierskiego”.

Pod względem profilu etnicznego bractwo mniej więcej do połowy XV wieku zrzeszało w większości ludność języka niemieckiego. Ludność języka polskiego gromadziło bractwo działające przy pobliskim augustiańskim kościele św. Katarzyny, stąd cytowana już jego nazwa confraternitas Polonorum.

Stan ilościowy bractwa do 1551 roku można określić jedynie szacunkowo, z uwagi na brak wystarczających materiałów źródłowych. Dokument z 1496 roku wspomina, że bractwo posiadało księgę do której wpisywano przyjmowanych, jednakże nie dochowała się ona do naszych czasów. W 1551 roku zarząd bractwa założył nową księgę przyjęć. Problem jest jednak w tym, że do 1612 roku przy nazwiskach nie umieszczano żadnych dat, które pozwoliłyby na dokonanie podziałów listy wedle przedziałów czasowych. Wydzielić można jedynie przyjętych do 1582 roku, a to dzięki wpisaniu prepozyta Manieckiego, który w tymże roku objął rządy w klasztorze i protektorat nad bractwem. W ciągu trzydziestu lat (1551-1582) akces do bractwa zgłosiło 190 osób. Liczba ta nie jest mała, jeśli weźmie się pod uwagę, że Kazimierz nie miał w tym czasie nawet 5 tysięcy mieszkańców i że przy pozostałych kościołach działały przynajmniej trzy inne bractwa. Do bractwa zapisywano się indywidualnie bądź grupowo, rodzinnie. Członkowie bractwa byli w zdecydowanej większości obywatelami Kazimierza, wywodzili się ze środowisk rzemieślniczych. Zapisy mieszczan krakowskich, mieszkańców innych miast, wsi podkrakowskich, osób szlachetnie urodzonych, scholarów, duchownych i zakonników innych zgromadzeń, zwłaszcza żeńskich, stanowią zaledwie 10 procent. Podkreślić także trzeba znaczny udział kobiet w życiu i działalności bractwa. Kobiety od początku istnienia korporacji miały do niej dostęp. Zestawienie dostępnych danych liczbowych z drugiej połowy XVI wieku wskazuje, że konfraternia liczyła wówczas nie mniej niż 150 osób. W tej liczbie prawie połowę stanowiły kobiety.

Niestety nie zachowały się statuty ani regulamin bracki z XV i XVI wieku. Niektóre z obowiązków ciążących na członkach konfraterni w tym okresie ustalił jednak Z. Palus w swoim studium na temat kultu eucharystycznego w parafii Bożego Ciała. Głównym celem korporacji było szerzenie kultu Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej. Stąd bracia mieli: 1. nawiedzić codziennie Najświętszy Sakrament i, jeśli możliwe, uczestniczyć we mszy świętej, 2. w czwartek uczestniczyć w wotywie de Sacratissimo Sacramento i procesji, 3. w piątek uczestniczyć w wotywie de Vulneribus Christi, 4. w sobotę uczestniczyć w wotywie de Beatissima Virgine Maria, 5. w święta brackie, spośród których wymienione zostały Boże Narodzenie, Wielki Czwartek i Boże Ciało z oktawą, uczestniczyć we mszy świętej, 6. spowiadać się i przystępować do Komunii Świętej w trzecią niedzielę każdego miesiąca, która była tzw. niedzielą bracką, 7. w poniedziałek po niedzieli brackiej uczestniczyć we mszy za zmarłych konfratrów, 8. towarzyszyć kapłanowi udającemu się z wiatykiem do chorych, 9. uczestniczyć w pogrzebie konfratrów. Wiemy nadto, że w niedziele, wtorki i piątki konfraternia odprawiała “pacierze de Vulneribus Christi”, w czwartki “pacierze ad honorem Sanctissimi Sacramenti”, w poniedziałki, środy i soboty śpiewała “pacierze” o Matce Bożej. Powinnością od której nikt nie mógł się dyspensować, poza wypadkiem choroby, były procesje w Boże Ciało i jego oktawie, a także procesje parafialne na Skałkę i do św. Floriana na Kleparz. Za nie wywiązanie się z obowiązków brackich groziły kary, wśród których wymieniono jedynie napomnienie, ale nie jest wykluczone, że nakładano też mandaty pieniężne, jak to miało np. miejsce w konfraterni istniejącej przy kościele Mariackim.

Nie ma natomiast zbyt wielu informacji o aktywności dobroczynnej bractwa, choć nie ulega wątpliwości, że uczynki miłosierdzia również były wpisane w statuty brackie od samego początku istnienia korporacji. Nadmienia o tym bulla z odpustami z 1347 roku. Bezpośrednią łączność kultu z dziełami społecznymi w bractwie, eschatologii z teraźniejszością, troski o życie wieczne z troską o życie doczesne, potwierdzają zapisy z pierwszych lat XVII wieku, które mówią o odwiedzaniu chorych, pożyczkach pieniędzy, udzielaniu zasiłków, organizowaniu pogrzebów, przeznaczaniu pewnej sumy na jałmużnę dla ubogich (pauperes, mendici) w mieście. Nie można sobie wyobrazić, że w XV i XVI wieku bractwo funkcjonowało bez tych odniesień. Działalność charytatywną wewnętrzną i zewnętrzną umożliwiał konfraterni posiadany majątek. Bractwo nie prowadziło działalności gospodarczej, ale dysponowało pewnym majątkiem w postaci domów, dzierżaw i czynszów pochodzących z zapisów pobożnych konfratrów i nie tylko. Stały przypływ pieniędzy gwarantowały także obowiązkowe składki konfratrów oraz określone ofiary składane przez mieszczan za udział w pogrzebach i modlitwach przy zwłokach zmarłych.

Swą korporacyjną więź demonstrowali konfratrzy na zewnątrz poprzez strój, emblemat i chorągiew. Do końca XVI wieku bracia, w czasie procesji i innych funkcji liturgicznych, zakładali białe suknie przepasane cingulum oraz kapy sięgające bioder. Kobietom przysługiwały jedynie kapy.

U steru rządów nieodmiennie widzimy najzacniejszych i najbogatszych obywateli – parafialną czy miejską elitę. To, że ci ludzie angażowali się w ruchu brackim, przemawia za jego znaczeniem, ich zaś w nim pozycja świadczy o tym, jak głęboko tkwiła ta przykościelna organizacja w życiu społecznym miasta.
Kongregacje brackie zwyczajne odbywały się zawsze w trzecią niedzielę każdego miesiąca w godzinach popołudniowych. Rozpoczynały się “pacierzami” w kościele “ante maius altare”, którym przewodniczył promotor. Od 1405 roku promotorami bractwa byli kapłani miejscowego zgromadzenia wyznaczani przez prepozyta. Po nabożeństwie bracia gromadzili się w swojej kaplicy Wniebowzięcia Matki Bożej i Trzech Króli, gdzie seniores i promotor dawali swoje instrukcje, zaś skarbnik zbierał należne składki. Kongregacje brackie generalne odbywały się raz w roku w okresie świąt paschalnych. W czasie tych kongregacji przedstawiano sprawozdania z działalności bractwa i wybierano jego zarząd (seniores), tzn. przeora, czterech doradców, skarbnika, kustosza kaplicy brackiej, pisarza, dwóch wizytatorów chorych, dwie matki do opieki nad kobietami, a także innych funkcjonariuszy, jak np. do noszenia świec przed Najświętszym Sakramentem, chorągwi, baldachimu, obrazu. Przewodnictwo brackim kongregacjom generalnym było zarezerwowane prepozytowi klasztoru, jako głównemu protektorowi konfraterni.
Na aktywność bractwa i jego popularność, przynajmniej do soboru trydenckiego, wpływały znacznie odpusty. Stanowiły one szczególną legitymację brackiej religijności w życiu publicznym, wyznacznik jego znaczenia w wymiarze eschatologicznym. Bractwo przy kościele Bożego Ciała, obok wymienionego już dokumentu kurii papieskiej z 1347 roku, posiadało jeszcze cztery inne dyplomy indulgencyjne, a mianowicie papieża Pawła II z 1470 roku, kard. Marka, legata apostolskiego, z 1472 roku, papieża Aleksandra VI z 1496 roku oraz papieża Leona X z 1518 roku. O dyplomy starali się w Rzymie kanonicy regularni, jedynie kard. Marek wystawił dokument w Krakowie na prośbę samych starszych bractwa.

 

Infirmeria, apteka, troska o chorych i ubogich.
Wśród dzieł duszpasterskich kanoników regularnych poczesne miejsce zajmowała troska o chorych i ubogich. Stefan Ranatowicz, opisując życie zgromadzenia w okresie rządów pierwszego prepozyta, wspomniał, że jego inicjatywą było utrzymywanie w klasztorze ubogiego duchownego, którego nazywano Jezusem. Obecność ubogiego, rozpoczynanie posiłków od przydzielenia porcji najpierw jemu, miała zakonnikom przypominać o cnocie ubóstwa i powołaniu do służenia Bogu mieszkającemu w człowieku, zwłaszcza ubogim, a także, że praktyka uczynków miłosierdzia jest nie tylko zewnętrznym wyrazem wewnętrznej doskonałości ewangelicznej indywidualnej i wspólnotowej, ale i drogą prostą do komunii z Bogiem. W nekrologu odnotowano imiona kilku takich duchownych, m.in. Bernarda Arger, Jakuba, Andrzeja i Jana z Chęcin. Po roku 1542 nie znajdujemy już w nekrologu zmarłych określanych mianem Jezus.
Ale w klasztorze pomoc znajdowali nie tylko zubożali duchowni, zgromadzenie obejmowało dziełami miłosierdzia również mieszkańców parafii i miasta. Krzysztof Łoniewski w biografii Stanisława Kazimierczyka napisał, że ubogim “nigdy furta w domu tym zawierana nie była“, a zakonnikom, stosownie do starożytnego obyczaju, jeszcze na początku XVII wieku przytaczano na zakończenie modlitw przed rozpoczęciem posiłku zdanie z ewangelii: “Bóg jest miłością i kto trwa w miłości ten trwa w Bogu” z tą intencją, “aby o ubogich za drzwiami z oney miłości wiedzieli y sobie ujmowali obiadu”. Praktykę wydzielania ze spiżarni i kuchni klasztornej porcji dla scholarów i ubogich (pauperes) potwierdza wizytacja Radziwiłła z 1596 roku.

Warto w tym kontekście zaznaczyć, że przez Kazimierz i Kraków przetaczały się w XV i XVI wieku różne nieszczęścia. W 1458 roku nawiedziła Kazimierz wielka powódź, gwałtowne wiatry i deszcze wyrządziły ogromne szkody, stąd żywność bardzo podrożała. W 1467 roku spłonął cały pobliski Stradom, a wkrótce potem 100 budynków w Krakowie. Rok później przez całą Polskę przeszła straszna zaraza; rozmnożyły się myszy, które niszczyły zboża i spichlerze, przez co podniosły się bardzo ceny żywności. W 1473 roku ponownie spalił się cały Stradom, zaś w lipcu 1475 roku spadły ogromne deszcze, Wisła wylała i zalała Kazimierz i Stradom; woda sięgała aż do wysokości mens ołtarzowych w kościele. W 1482 roku panowało na Kazimierzu i w Krakowie morowe powietrze, a następnego roku miasto ponownie przeżyło ogromną powódź. Podobnie w XVI wieku odnotowano powodzie i nieurodzaj, za którym szedł zazwyczaj głód, morowe powietrze, śmierć. Zrozumiałe, że po takich klęskach było wielu bezdomnych, głodnych, kalek i ubogich, którzy szukali pomocy przy furtach klasztornych.

Obok tych form zwyczajnej dobroczynności wyrażającej się w nakarmieniu głodnych i udzieleniu jałmużny, zgromadzenie w XV wieku próbowało także sztuki szpitalnictwa i lecznictwa. Fragmentaryczność źródeł nie pozwala jednak na dokładne zobrazowanie tej dziedziny duszpasterstwa. Fakt, że w sierpniu 1407 roku biskup Piotr Wysz przekazał kanonikom swoją kamienicę z przeznaczeniem na infirmerię nasuwa myśl, że plan posługi chorym w szerszym zakresie powstał wraz z fundacją klasztoru. Kanonicy regularni mieli niewielki szpital przy klasztorze w Kłodzku, nie trudno się zatem domyślić, że kłodzkie struktury chcieli przenieść na Kazimierz. Dokument Władysława Jagiełły z 1426 roku wskazuje jednoznacznie, że infirmeria funkcjonowała w kamienicy Wysza, czyli praktycznie poza klasztorem. To zaś pozwala przypuszczać, że była ona przeznaczona nie tyle dla samych zakonników, ile dla miasta.

Stefan Ranatowicz opisując rządy Grzegorza Polaka (+1439) odnotował, że prepozyt wzniósł południowe skrzydło klasztoru, w którym urządził bibliotekę oraz infirmerię. Ponownie występuję więc biblioteka i infirmeria poza formalną klauzurą. Nie jest to bez znaczenia, bowiem konstytucje jednoznacznie zabraniały obcym wstępu na teren klauzury. Kanonicy natomiast przy bibliotece prowadzili skryptorium, w którym zatrudniali kopistów spoza zgromadzenia i z którego, jak wiadomo, korzystało wielu profesorów Uniwersytetu Krakowskiego. Usytuowanie biblioteki poza klauzurą miało zatem na celu umożliwienie dostępu do niej osobom świeckim, bez naruszania normatywy konstytucji zakonnych. Podobnie można myśleć o infirmerii. Jej usytuowanie poza formalną klauzurą pozwala przypuszczać, że dostęp do niej mieli także chorzy z terenu miasta. Z opisu kronikarza, a także wizytacji Radziwiłła wynika, że infirmeria urządzona przez prepozyta Grzegorza sąsiadowała z biblioteką (infirmaria penes librariam). Przebudowa tej części klasztoru w XVII, a później w XIX wieku, nie pozwala dzisiaj na dokładne zlokalizowanie infirmerii. Wydaje się jednak, że chodziło nie o wschodnią część dzisiejszej biblioteki, jak to się najczęściej sugeruje, ale o parterową część budynku, czyli jedno z pomieszczeń znajdujące się dokładnie pod biblioteką. Pomieszczenie nie było zatem wielkie, mogło mieścić najwyżej 10 łóżek.

Przy infirmerii działała apteka. Jej istnienie potwierdza nekrolog klasztorny, w którym pod rokiem 1478 odnotowano śmierć ks. Mikołaja z Lublina, profesa zgromadzenia i aptekarza. Kiedy ją otwarto i z czyjej inicjatywy trudno powiedzieć. Nie jest wykluczone, że była dziełem samego ks. Mikołaja. Z adnotacji pozostawionych przez K. Łoniewskiego wiadomo, że Mikołaj nie tylko obsługiwał aptekę, ale sam preparował medicinalia i rozdawał je chorym. Nie ulega zatem wątpliwości, że Mikołaj miał ukończoną medycynę. W ramach prowadzonej ostatnio szczegółowej kwerendy w zbiorze inkunabułów biblioteki klasztornej, w egzemplarzu De proprietatibus rerum Bartłomieja Angelica, wydanym w Kolonii w 1472 roku, odnaleziono wszyty rękopis, liczący 7 kart, pisany w formie listów ze wskazówkami na temat leczenia chorób wewnętrznych, m.in. przeziębień, kamieni nerkowych i żółciowych. Możliwe, że rękopis ten jest pozostałością po działalności ks. Mikołaja. W tekście został przywołany Bernard Hesse, co wskazywałoby, że autor był jego uczniem.

Nie wiadomo niestety kto był następcą ks. Mikołaja z Lublina. Infirmeria i apteka po jego śmierci na pewno funkcjonowały, co potwierdzają najstarsze biografie Kazimierczyka, a także księgi zachowane w archiwum klasztornym. Pierwsza z nich, to podręcznik medycyny Regimen sanitatis salernitanum Arnolda de Villa Nova, wydany w 1480 roku. Druga, to Herbarius, wydany w 1486 roku w Padwie, z opisem medycznym 150 ziół. Nazwy ziół podane są w języku łacińskim i niemieckim, zaś ich opis oraz wskazówki w jakich schorzeniach i jak należy je stosować, wyłącznie w języku łacińskim. Znaczenie tego herbarza dla nas leży jednak w tym, że posiada on również odręcznie wpisane polskie nazwy ziół oraz liczne glosy na marginesach poszczególnych stron. Z tyłu książki umieszczono skorowidz ziół, a także alfabetyczny wykaz najczęściej spotykanych schorzeń. Wszystko to sugeruje, że książka była używana na co dzień, zaś analiza językowa odręcznych adnotacji wskazuje, że zostały one poczynione pod koniec XV wieku. Kto był ich autorem? S. Ryłko przypisuje je Stanisławowi Kazimierczykowi, ale wydaje się to bardzo wątpliwe. Żadne ze źródeł nie wspomina, aby Stanisław pełnił obowiązki infirmarza, mówią natomiast o urzędzie spowiednika. To w związku z tą funkcją bywał on u chorych na terenie parafii. Zauważyć nadto trzeba, że Stanisław pełnił obowiązki spowiednika w 1482/1483 roku, kiedy to na Kazimierzu i w Krakowie panowało morowe powietrze. Posługiwanie zapowietrzonym łączyło się zawsze z heroizmem, jako że strach przed chorobą paraliżował najśmielsze nawet umysły. Ranatowicz odnotował w swojej kronice, że w okresie zarazy w mieście zakonnicy wyjeżdżali do majątków na wsi, w klasztorze pozostawali jedynie ochotnicy albo wyznaczeni przez prepozyta. Należy przypuszczać, że Stanisław w czasie zarazy w 1482 roku pozostał przy kościele i zgodnie z przyjętym urzędem posługiwał chorym, czym zasłużył sobie na szczególną pamięć w mieście i zgromadzeniu. W poszukiwaniu ewentualnych poprzedników, współpracowników i następców ks. Mikołaja z Lublina może nam jednak być użyteczny nekrolog klasztorny. Wśród dobrodziejów zgromadzenia odnaleźć można bowiem aż czterech lekarzy – magistra Konrada, Mikołaja, Jana Thost i Mikołaja Kokernath. Przy imionach nie podano wprawdzie żadnych dat, ale charakter pisma wskazuje jednoznacznie, że wpisów dokonano w XV wieku. Trudno naturalnie twierdzić z całą pewnością, że dla zgromadzenia zasłużyli się akurat pracą w infirmerii i aptece przyklasztornej, ale też takiej możliwości wykluczyć nie można.

Niestety nie da się ustalić, kiedy konkretnie infirmeria i apteka zaprzestały swojej działalności. Wizytacja biskupia z 1522 roku nie wspomina o nich słowem. Wzmiankę o infirmerii znajdujemy w wizytacji Radziwiłła z 1596 roku, ale nie spełniała już ona dawnych swych funkcji. Nie służyła też od dawna zakonnikom, skoro w zaleceniach nakazano wybudować w niej piec.

 

Szkoła parafialna.
Szkoła przy parafii Bożego Ciała istniała już w XIV wieku. Najstarsza wzmianka o niej znajduje się w aktach miejskich pod rokiem 1369. Patronat nad szkołą sprawowała rada miasta, na niej też spoczywał obowiązek utrzymania budynku szkolnego, nauczyciela i służącego. Zachowane źródła nic nie mówią o ewentualnych uprawnieniach proboszcza co do szkoły. Obowiązki rektora pełnili z zasady notariusze miejscy. Spośród rektorów szkoły do 1405 roku z imienia znamy: Jakuba przed 1378 rokiem, Marcina w latach 1378-1390, Jakuba w latach 1390-1395, Mikołaja w latach 1395-1402 i Jana, który występuje tylko raz w 1407 roku. Wymienieni rektorzy posiadali stopień bakałarza in artibus. Szkoła mieściła się w budynku drewnianym, który odnowiono w 1373 roku. Rektor szkoły mieszkał w osobnym budynku. Na temat nauczania w szkole przed 1405 rokiem nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć. Przyjąć jednak należy, że jej program i metody nie odbiegały od programu i metod przyjętych w innych krakowskich szkołach parafialnych, zwłaszcza zaś w szkole przy kościele Mariackim. Uczniowie rekrutowali się spośród dzieci mieszczan kazimierskich. W aktach miejskich z lat 1369-1402 nie znajdziemy jednak wiadomości o scholarach, poza jednym bezimiennym, który w 1394 roku w domu Transiwora został zaatakowany nożem przez Stefana “de domo rectoris scole“.

W 1405 roku opiekę nad szkołą przejęli kanonicy regularni. Nie oznacza to naturalnie, że rada miasta nie miała odtąd wpływu na funkcjonowanie szkoły. Zachowane źródła z XV i XVI wieku poświadczają, że miasto zachowało swoje uprawnienia względem powoływania i zwalniania nauczycieli; z jego kasy pochodziła też część funduszy zabezpieczająca działalność szkoły. Pod opieką kanoników regularnych szkoła zyskała sobie jedno z czołowych miejsc wśród chrześcijańskich szkół krakowskiej aglomeracji i nie tylko.

W XV wieku jej rektorami byli wybitni magistrowie Uniwersytetu Krakowskiego i Praskiego, jak np. Wawrzyniec (1408-1410), Jan Orient (1415-1425), Jan z Ludziska (1428), Marcin z Wielunia (1448), Jan (1453-1458), Stanisław Selig (1478), Jan (1487), Michał z Nowego Miasta (1494) i Stanisław Srolla (1498-1508). Rektora wspomagali socjusze i kantorzy, z których w źródłach XV-wiecznych odnajdujemy kilku: Michała (1462), Walentego z Kyensbergu (1476), Marcina z Bielska (1478) i Michała (1489), Jakuba (1490), Stanisława z Prandocina i Marcina z Drohiczyna. Socjusze i kantorzy byli w zasadzie klerykami niższych święceń. Być może, pomagając w szkole, przygotowywali się równocześnie w studium klasztornym do święceń wyższych.

Zestawienie danych zawartych w aktach miejskich wskazuje wyraźnie, że pierwotny budynek szkolny (stara szkoła) mieścił się nie w rynku, ale nieco na północ od niego, za kościołem Bożego Ciała, przy narożniku dzisiejszej ul. Nowej i ul. Józefa. To usytuowanie “starej szkoły” potwierdzają dokumenty z 1400 i 1404 roku, a także źródła późniejsze, jak pobory podatków miejskich z XVI wieku czy kronika Ranatowicza. W 1426 roku, na prośbę kanoników regularnych, budynek szkolny został zwolniony przez Władysława Jagiełłę od wszelkich podatków; na nie zachowany do dziś dokument królewski klasztor powoływał się jeszcze w XVII wieku. W 1442 roku kanonicy regularni otrzymali od Elżbiety, wdowy po Piotrze Eberhardzie z Nowego Sącza, dom z placem, który następnie oddali na użytek szkole. Dom ten stał przy ul. Bożego Ciała, a więc nieopodal budynku szkolnego. Nie wiadomo w jaki sposób został on przez szkołę wykorzystany. Możliwe, że urządzono w nim internat dla uczniów zamiejscowych, których obecność w szkole w XV wieku potwierdzają m.in. akta konsystorza biskupiego oraz opisy łask uzyskanych przy grobie Stanisława Kazimierczyka. Zachowane źródła z XVI wieku, zwłaszcza pobory podatków miejskich, pozwalają się jeszcze domyślać, że w pierwszej połowie XV wieku stary drewniany budynek szkolny rozebrano i w jego miejscu wzniesiono budynek nowy, tym razem już murowany, który służył scholarom do 1530 roku.

O programie szkolnym zachowane źródła milczą. Nie ulega jednak wątpliwości, że zakres nauki opierał się tu na tzw. trivium, podobnie jak w szkole przy kościele Mariackim w Krakowie czy też w szkole przy klasztorze macierzystym kanoników w Kłodzku. Cykl obejmował zatem gramatykę, retorykę i dialektykę (artes liberales). Nauka trwała od 3 do 5 lat. Po ukończeniu szkoły uczeń umiał czytać i pisać po łacinie, miał też ogólną orientację w takich przedmiotach jak arytmetyka, geografia, historia, liturgia, muzyka i śpiew kościelny. Znał nadto główne modlitwy i prawdy wiary (lex orandi et lex credendi), gdyż formacja religijna była integralnym elementem edukacji szkolnej. W ramach formacji religijnej szkoła była zobowiązana do czynnego uczestnictwa w liturgii sprawowanej w kościele, jak mszy świętej, nieszporach, suplikacjach wielkopostnych, procesjach. W Adwencie szkoła przychodziła na roraty, w okresie wielkiego postu, w uroczystość odpustu uczniowie urządzali misteria w formie teatru, przybliżając w ten sposób wiernym treść historyczno-dogmatyczną wydarzeń zbawczych, dziejów Bożego Ciała. Dodatkowym jakby elementem formacyjnym było pełnienie przez scholarów obowiązków służącego w klasztorze. Bliski kontakt z zakonnikami dawał im bowiem możliwość dostępu do posiadanych, czytanych i kopiowanych przez nich ksiąg. Niektórzy z kanoników kapłanów mieli nawet po dwóch chłopców do usług, dopiero wizytacja Konarskiego w 1522 roku zaleciła ograniczenie ilości służących do jednego; zalecenie Konarskiego podtrzymała wizytacja Radziwiłła z 1597 roku. Na uwagę zasługuje i ten fakt, że kanonicy regularni klasztoru kłodzkiego w programie nauczania mieli dodatkowo kształcenie umiejętności malowania, co można łączyć z myślą o późniejszym zatrudnieniu zdolniejszych w tej materii uczniów w skryptorium klasztornym. Wydaje się, że sztuka malowania znalazła się po 1405 roku także w programie szkoły parafialnej na Kazimierzu.

W źródłach nie spotyka się najmniejszej wzmianki o podręcznikach używanych w szkole. Ale z ustaleń prof. B. Przybyszewskiego wiadomo, że w drugiej połowie XV wieku w szkołach krakowskich używane były powszechnie Gramatyka Donata, Liber Tripartitus Aleksandra de Villa Dei, Officia i Epistolae Cycerona, poezje Horacego, Listy z Pontu Owidiusza, dzieła Homera w tłumaczeniu łacińskim. Można więc przyjąć, że i studenci szkoły Bożego Ciała korzystali z tych samych dzieł.

Na temat ilości uczniów uczących się w szkole w XV wieku i ich pochodzenia mamy bardzo skąpe informacje. Szkoła prowadzona przez klasztor macierzysty kanoników regularnych w Kłodzku utrzymywała stałą liczbę – 24 uczniów. Na Kazimierzu pod Krakowem nie było raczej tendencji do ograniczania ilości uczniów. Przeciwnie, szkoła kazimierska z uwagi na to, że miała status nie tylko parafialno-klasztorny ale i municypalny, musiała być bardziej otwarta na kandydatów niż szkoła kłodzka, która posiadała wyłącznie przyklasztorny charakter. Mimo to, nie wydaje się, aby ilość uczniów przekroczyła tu liczbę 40 zwłaszcza, że akces do szkoły w tamtym czasie zarezerwowany był wyłącznie dla chłopców. W aktach miejskich Kazimierza z lat 1407-1427 odnajdujemy imiona zaledwie 4 scholarów szkoły Bożego Ciała: Mikołaja Werzinga, który uczył się w szkole przez przynajmniej trzy lata (1417-1420), Pawła Vulffa (1418), Marka (1418) i Jeschona (1423). Wymienieni scholarowie byli synami mieszczan kazimierskich i zostali wymienieni w aktach głównie w związku z kwestiami spadkowymi i innymi sprawami rodzinnymi. W połowie XV wieku uczył się w szkole błogosławiony Stanisław Kazimierczyk. Do grona jej absolwentów należeli także magister Stanisław Srolla, ks. Marcin Mucha, ks. Andrzej Walath, ks. Mikołaj Zindrani, ks. Stanisław Kaszych. Ojcowie Wirzinga, Vulffa, Kazimierczyka, Srolli, Walatha, Muchy, Zindrana i Kanszycha należeli do rady miejskiej. Zdaje się to dowodzić, że w szkole przy parafii Bożego Ciała kształciły się dzieci patrycjatu i bogatszego mieszczaństwa, natomiast synowie niższych warstw mieszczańskich kształciły się w szkołach parafialnych na Skałce lub przy kościele św. Jakuba, które stały na niższym poziomie, mając bardziej charakter szkół wiejskich, a w związku z tym nie wymagały poważniejszych nakładów finansowych od rodziców posyłających do nich swoje dzieci. W szkole przy parafii Bożego Ciała kształciła się również młodzież zamożnego patrycjatu innych miast oraz szlachty wiejskiej, czego przykładem może być m.in. syn wójta wolborskiego Andrzej Frycz Modrzewski.

W XVI stuleciu było podobnie, szkoła Bożego Ciała zajmowała pierwsze miejsce wśród chrześcijańskich szkół Kazimierza i wyróżniała się na tle znanych szkół krakowskich. Jej dzieje w latach 1511-1549 obrazują cytowane już publikacje prof. W. Urbana. Rektorami byli wówczas magistrowie: Stanisław (1511-1512), Jan Łyska z Krakowa (1513-1517), Stanisław Karcz (1517-1522), Bartłomiej (1524), Marcin Września (1527), Jan z Kobylina (1530-1539). Obowiązki kantorów i pomocników rektora pełnili bakałarze: Jakub (1511), Jan z Pyzdr (1514), Marcin z Olkusza (1514-1517), Jakub de Bedrustath (1522), Baltazar z Libnicy (1528) Franciszek z Szydłowa (1532), Mateusz (1534), Maciej (1535), Bartłomiej (1543) i Stefan (1549). Fakt, że wszyscy nauczyciele mieli stopnie naukowe, świadczy o wysokiej randze szkoły. W tym samym czasie żaden np. z rektorów szkoły na Skałce nie posiadał tytułu naukowego. O poziomie i znaczeniu szkoły Bożego Ciała świadczy niezbicie także i to, że naukę w niej pobierali oficjaliści innych szkół parafialnych. W 1527 roku np. studiował tu Mikołaj z Gliwic, który wcześniej pełnił obowiązki nauczyciela w szkole przy kościele św. Jakuba. W dokumentach nie ma nawet jednej wzmianki o sporach na tle pensji nauczycielskich, a więc były one wypłacane bez zakłóceń i zgodnie z umowami. Szkoła zatrudniała osobnego palacza (calefactor, suffleta, magister fornarius). Jego występowanie wskazuje, że zabudowania szkolne były obszerne. W latach 1517-1518 obowiązki palacza pełnił łaziebnik Stanisław.

Uczniami szkoły i w tym okresie byli synowie mieszczan Kazimierza, Kleparza oraz innych miejscowości, jak Gliwic, Pilzna, Opatowa, Opatowca, Wiślicy, Mogielnicy, Lwowa, Uniejowa, Krzywaczki, Proszowic. Najznakomitszym spośród uczniów szkoły pierwszej połowy XVI wieku był wspomniany już Andrzej Frycz Modrzewski z Wolborza. Modrzewski uczył się w szkole prowadzonej przez parafię Bożego Ciała i kanoników regularnych w latach 1514-1517. Pozostawił on swój autograf na klocku druków z początku XVI wieku, który obejmuje m.in. tragedie Seneki i podręcznik fizyki Arystotelesa. Pozycje te były z pewnością czytane w szkole, gdyż widnieje na nich również autograf Bartłomieja, rektora wzmiankowanego w 1524 roku.

W dokumentach z pierwszej połowy XVI wieku napotykamy na spór na tle szkoły między klasztorem a radą miasta. Przedmiotem sporu był budynek szkolny. Już pod koniec lat osiemdziesiątych XV wieku stwierdzono potrzebę budowy nowej szkoły, ale prac nie podejmowano z braku funduszy. Rada miasta uważała, że fundusze “super reedificationem et reformationem scole” powinien wyłożyć klasztor, natomiast prepozyt klasztoru Andrzej był zdania, że należy to do powinności władz municypalnych. Dyskusje trwały do 1501 roku, strony oskarżały się nawzajem o upór i brak dobrej woli. W tymże roku konflikt przybrał na sile, a w 1502 roku sprawa trafiła nawet przed trybunał kard. Fryderyka Jagiellończyka, biskupa krakowskiego. Spór załagodziła ostatecznie dopiero komisja powołana przez biskupa Jana Konarskiego, która zebrała się w klasztorze Bożego Ciała w poniedziałek 21 grudnia 1506 roku. W skład komisji weszli: Jan Amicinus, biskup sufragan krakowski, Jan Jordan z Zakliczyna, kasztelan biecki, Mikołaj Bedleński, scholastyk krakowski, Andrzej Rabsztyński i Mikołaj Czepel, kanonicy krakowscy, oraz Jan Reguła, doktor medycyny. Komisji przewodniczył biskup Jan Amicinus. W sesji wzięli udział wszyscy członkowie kapituły klasztornej z prepozytem Benedyktem na czele, a także rada miasta w pełnym składzie z burmistrzem Janem Rachwałem. Komisja rozsądziła polubownie, że połowę sumy na budowę szkoły, która w całości wynosiła 40 grzywien, wyłoży klasztor, zaś drugą połowę da miasto. Rada miasta miała przekazać prepozytowi klasztoru wyznaczoną przez komisję kwotę do świąt wielkanocnych 1507 roku. Obowiązek budowy szkoły od fundamentów złożono na kanoników regularnych.

Wydaje się jednak, że w 1507 roku stara szkoła została tylko odremontowana, a do budowy nowej przystąpiono dopiero po 1526 roku za prepozytury Jana Niczkoniusza. Niczkoniusz zadecydował też o nowej lokalizacji szkoły. “Dla większej wygody kościoła i uczniów” postanowił ją wznieść na cmentarzu kościelnym. Budynek “nowej szkoły” oddany do użytku w 1530 roku, aczkolwiek adaptowany w XIX wieku dla potrzeb mieszkalnych, stoi do dzisiaj; jest to dom przy ul. Bożego Ciała 24.

W drugiej połowie XVI stulecia szkoła nieco podupadła. Miało to bezpośredni związek z kryzysem w łonie zgromadzenia kanoników regularnych. Wśród rektorów szkoły znaleźli się m.in. Paweł Łyczko (ok. 1562), Jan Góra (1572), Sebastian Gładysz (1592) i Marcin Korzeniowski (przed 1599). Obowiązki kantorów i pomocników rektora w nauczaniu pełnili: Jan (1565), Michał z Ropczyc (przed 1572 rokiem), Stanisław z Lubeni (1578), Walenty z Radomska (1579) i Jakub Grotkowski (1593). Najsłynniejszym uczniem szkoły w tym okresie był niewątpliwie Jan Fox (1566-1636), wybitny prawnik, profesor Akademii, archidiakon krakowski, sekretarz królewski. Fox pochodził z Kazimierza i uczył się w szkole parafialnej Bożego Ciała w latach 1577-1581. Wspomnieć wypada również Tomasza Pirawskiego, biskupa sufragana lwowskiego. I on pochodził z Kazimierza i uczył się w szkole parafialnej Bożego Ciała.

Nic szczególnego do dziejów szkoły nie wnoszą wizytacje Radziwiłła z 1596 i 1597 roku. W wizytacji z 1596 roku mamy zaledwie jedną wzmiankę o szkole, a mianowicie przypomnienie o obowiązku śpiewania przez scholarów antyfony maryjnej codziennie po nieszporach. Nieco więcej miejsca poświęca szkole wizytacja z 1597 roku. Przede wszystkim dowiadujemy się z niej, że szkoła posiadała swoje statuty (ordinationes) a także, że do grona pedagogów wchodzili rektor, kantor i organista. Wizytacja nie wymienia ich jednak imiennie, nie wspomina o ich uposażeniu, zezwala jedynie, aby w niedziele i święta mogli zasiadać do stołu w refektarzu klasztornym razem z zakonnikami. Dając wytyczne odnośnie posiłków, nadmienia także o uczniach, których “in hoc monasterio educari solent”; zakonnicy mogli swobodnie dzielić z nimi przysługujące im codziennie porcje żywnościowe. Żadna z wizytacji nie przytacza natomiast ilości uczniów objętych edukacją.

Szkoła była otoczona dużą troską tak ze strony władz miasta, jak i zgromadzenia kanoników regularnych. Miała też dobrodziejów wśród możnych. Np. w 1521 roku Jakub Wolski, podrządca krakowski, poczynił w swoim testamencie legat na jej scholarów. Mimo to codzienne funkcjonowanie szkoły nie było wolne od trudności, które raz wynikały z nieodpowiedzialności samych nauczycieli, innym zaś razem z trudnych charakterów i zamiłowania do rozrywki scholarów. Sprawy wielokrotnie opierały się o rektora Akademii Krakowskiej albo też oficjalat diecezji krakowskiej. W 1478 roku przed rektorem Akademii toczyła się np. sprawa przeciw rektorowi szkoły Stanisławowi Seligowi, który swojemu pomocnikowi Marcinowi z Bielska nie wypłacił należności za pracę. Podobną sprawę rozpatrywał rektor Akademii w 1494 roku przeciw rektorowi szkoły Michałowi z Nowego Miasta. W lipcu 1514 roku rektor Jan Łyska został oskarżony przez magistra Stanisława Srollę o niemoralne prowadzenie się. W procesie, obok bakałarza Marcina z Olkusza, wzięli także udział uczniowie: Andrzej Frycz Modrzewski, Hieronim z Kazimierza, Feliks z Krzywaczki i Mikołaj z Uniejowa. W 1539 roku rektor Jan z Kobylina skarżył się w oficjalacie o paszkwil i godzenie na jego życie. Awanturnikiem okazał się Franciszek z Szydłowa, którego zatrudniono w szkole w 1532 roku jako kantora. Jego osobą i wyczynami, pijaństwem i bijatykami, wielokrotnie zajmował się oficjalat biskupi. Rektor Bartłomiej natomiast został oskarżony o sprzyjanie luteranizmowi. W kwietniu 1557 roku Stanisław Myszkowski, starosta malborski, wniósł skargę do kapituły krakowskiej o to, że jego ludzie, kalwini, zostali napadnięci przez studentów pod wodzą samego rektora szkoły przy kościele Bożego Ciała. Ale przed sądem oficjała stawali też scholarowie: Szymon Piscatoris w 1518 roku, bo strzelał do Bartłomieja Konwisarowicza; Daniel w 1524 roku za kradzież w izbie Wojciecha z Krakowa; Maciej z Proszowic w 1531 roku, ponieważ zastano go w karczmie na pijackiej bijatyce; Jan w 1547 roku, za obelżywe zachowanie w stosunku do Felicji Lanczonki. Maciej z Proszowic spędził nawet jakiś czas w więzieniu miejskim za pobicie obywatelki kazimierskiej Anny Niedzielanki.

W utrzymaniu dyscypliny szkolnej miały pomóc nie tylko grzywny nakładane na scholarów, ale i wymierzane im kary cielesne. Kary cielesne stosowano czasem bez umiaru, stąd mamy w aktach oficjalatu kilka skarg studenckich i procesów. Rektor Jan z Krakowa nie wahał się nawet sięgać w karaniu po miecz. W 1515 roku pobił on w czasie zajęć, używając miecza, scholara Stanisława, zaś w 1524 roku scholar Gabriel z Opatowca wytoczył proces o pobicie rektorowi Bartłomiejowi. Rektor broniąc się argumentował, że pobił scholara ze względów dyscyplinarnych i dla jego poprawy.

 

Problemy duszpasterskie.
Prowadzenie parafii nie nastręczało większych problemów zgromadzeniu. Liczne informacje o zapisach na rzecz klasztoru, zakonników, kościoła, bractwa, które spotyka się w księgach miejskich począwszy od 1407 roku do końca XVI wieku wskazywałyby, że zgromadzenie było dobrze widziane, a jego praca cieszyła się uznaniem w mieście.

Władze miasta dawały wyraźne dowody zainteresowania kościołem i klasztorem. Ecclesia oraz conventus Corporis Christi, w przeciwieństwie do innych kościołów w mieście, są przez cały XV i XVI wiek niemal stałą pozycją w miejskich księgach rachunkowych. W kościele Bożego Ciała miała rada miasta swój ołtarz p.w. Trójcy Świętej, stalle oraz grobowiec. W kalendarzu zakrystiana kościoła stałą pozycją były doroczne msze “pro dominos proconsules et consules civitatis”. W większe święta, kiedy rada uczestniczyła w nabożeństwach niejako z urzędu, stalle radzieckie pokrywano szkarłatnym suknem. Spory między zgromadzeniem a władzami miasta na tle spraw parafialnych i kościelnych zdarzały się bardzo rzadko. Najgłośniejszy z nich to niewątpliwie sprawa budowy i utrzymania szkoły ciągnąca się od 1501 do 1506 roku. Atmosferę napięcia sygnalizują jeszcze akta pod rokiem 1562, kiedy to zgromadzenie przypomniało radzie dość radykalnie obowiązek dostarczania oliwy do lamp w kościele, zgodnie z zapisem z 1372 roku, oraz pod rokiem 1567 w związku z realizacją przez miasto zobowiązań wynikających z legatu z 1460 roku.

Nie mamy informacji o konfliktach z witrykami kościoła, organistami, dzwonnikami, nauczycielami szkoły, władzami bractwa. Przeciwnie, dość często przy załatwianiu spraw związanych z kościołem występują razem zakrystian kościoła lub prokurator konwentu i witrycy.

W tekstach zachowanych kazań kanoników z XV i XVI wieku nie odnaleźliśmy odniesień do konkretnych wydarzeń lokalnych, przybliżających w pewnym sensie trudności i problemy z jakimi kanonicy spotykali się w codziennej posłudze duszpasterskiej. Pomocą mogą jednak służyć księgi ławnicze, które zawierają sprawy karne rozstrzygane przez trybunał miejski. Ława sądowa rozpatrywała skargi o zabójstwo, zranienie, pobicie, bluźnierstwo, zniesławienie, obrazę słowną, przemoc, fałszywe oskarżenie, zaciągnięte i nie zwrócone pożyczki, kradzież. K. Łoniewski, w oparciu o zachowane sermonarze Stanisława Kazimierczyka twierdził, że błogosławiony w swoich kazaniach “był niepochlebny, ale śmiele w pospolitości grzechy ludzkie karał“, a nadto często nawoływał do zgody, wzajemnego poszanowania, do zaniechania zemsty i gniewu, do uczciwości. Można zatem twierdzić, że społeczność kazimierska w XV wieku nie miała problemu z manifestowaniem zewnętrznym religijności, była społecznością dewocyjną, obecną w kościele i na procesjach. Nie zawsze natomiast radziła sobie z kształtowaniem kultury moralnej, wzajemnych relacji i więzi.

W latach dwudziestych XVI stulecia aglomerację krakowską objęły prądy reformacyjne. Mistrz Jakub z Iłży, korzystając z urzędu kaznodziei w kościele św. Szczepana, podjął propagandę nowej wiary wśród szerokich rzesz krakowian. W ślad za Lutrem odrzucał w swoich wystąpieniach kult Matki Bożej, pośrednictwo świętych, naukę o czyśćcu, negował posty, odpusty, atakował hierarchię kościelną, wytykał zmaterializowanie kleru. Ruch zapoczątkowany wystąpieniami Jakuba z Iłży, spotęgowany silnymi tarciami narodowościowymi, ogarnął po 1535 roku całe miasto. W sferach klerykalnych chodziły słuchy, że niektórzy mieszczanie urządzają sami nabożeństwa, nie brakło wystąpień przeciw kultowi świętych, katolickim obrzędom. O głębokim roznamiętnieniu reformacyjnym świadczyły liczne polemiki w ulotnych pisemkach, plakatach przybijanych na budynkach uniwersyteckich i bramach kościelnych. Protestantyzm znalazł też zwolenników na Kazimierzu. W 1559 roku sąd miejski, na wniosek ks. Gaspara, zakrystiana kościoła Bożego Ciała, rozpatrywał wniosek przeciw Walentemu Krawcowi o bluźnierstwo i znieważenie Najświętszego Sakramentu. W kronice Ranatowicza znajdujemy wzmiankę o publicznym znieważaniu obrazu Matki Bożej przez jednego z mieszkańców miasta. Nie jest wykluczone, że z wpływem ducha reformacji należy łączyć również zaniechanie przez radę miasta świadczeń na rzecz kościoła parafialnego wynikających z legatów z 1372 i 1460 roku. Protestantyzm na Kazimierzu miał swojego promotora w Janie Bonerze, wielkorządcy krakowskim, który wykorzystując swoje stanowisko usiłował wprowadzić do władz miejskich rajców innowierców, m.in. Matysa Sulikowskiego i Oleksa Rabkę, ochrzczonego Żyda. Ostry sprzeciw rady kazimierskiej spowodował interwencję króla Zygmunta Augusta, który pismem z 24.VIII.1558 roku nakazał usunięcie Sulikowskiego z urzędu. Boner jednak nie spieszył się z wykonaniem mandatu monarszego. W końcu sam król usunął Sulikowskiego z urzędu jako zwolennika nowinek i bluźniercę, a Bonerowi przykazał wybierać rajców urzędujących tylko spośród tzw. starej rady. Sprawa ta żywo obeszła obywateli kazimierskich. Po śmierci Bonera rada miasta wystarała się nawet o przywilej zabraniający wyboru nowych rajców spośród heretyków i wychrztów. Można przypuszczać, że stanowisko rady, obrona miasta przed wpływami reformacji były także owocem przekonań i stanowiska klasztoru.

W 1596 roku zwizytował parafię i klasztor kard. Radziwiłł. W zaleceniach odniósł się do kilku spraw w mieście, które z punku widzenia duszpasterstwa stanowiły problem, a mianowicie: praca i uprawianie handlu w dni świąteczne, nadmierne pijaństwo, upadek obyczajów rodzinnych, brak dostatecznej znajomości prawd wiary, zaniedbywanie niektórych praktyk religijnych, znieczulica społeczna. Apelował więc kardynał do rady miasta o odpowiednie zarządzenia w sprawie poszanowania dni świątecznych w mieście, zdecydowane ograniczenia w handlu alkoholem oraz większe zainteresowanie ubogimi i chorymi. Rodzinom przypomniał o obowiązku religijnego wychowania dzieci i o potrzebie codziennej modlitwy w domach. Kanonikom regularnym natomiast jako duszpasterzom, obok zaleceń dostosowania duszpasterstwa liturgiczno-sakramentalnego do wskazań soboru trydenckiego, zabronił udzielania ślubów w godzinach południowych, gdyż w tym czasie “plerumque homines ebrii esse solent”; dla uniknięcia pijaństwa i obecności ludzi pijanych w kościele śluby miały się odbywać odtąd w godzinach porannych.

Problem duszpasterski stanowił w jakiejś mierze również stosunek parafian do ludności żydowskiej. Społeczeństwo krakowskie niechętnie patrzyło na Żydów i to nie tyle z przyczyn religijnych, ile dla ich aktywności ekonomicznej i siły finansowej. W XV wieku doszło w mieście kilkakrotnie do wystąpień społecznych, czyli tzw. tumultów antyżydowskich (1407, 1423, 1445, 1448, 1454, 1464, 1477, 1494). Żydami, przede wszystkich dla stosowanej przez nich lichwy, zajmowały się także synody kościelne, a niektóre miasta starały się o przywileje “de non tolerandis Iudaeis”. Zaznaczyć tu jednak trzeba, że kwestia żydowska była wówczas aktualna w całej Europie, nie tylko w Polsce. Na Kazimierzu sytuacje konfliktowe między ludnością chrześcijańską i żydowską pojawiły się dopiero po 1495 roku, czyli przymusowym osadzeniu tu Żydów gminy krakowskiej. M. Bałaban tak wyjaśnia ich genezę: “Wielka ilość nowych przybyszów nie mogła się pomieścić w ciasnych ramach żydowskiego miasta i siłą konieczności poczęli Żydzi osiadać na chrześcijańskim Kazimierzu i dążyć do zakupna nowych gruntów i domów; przeciw temu demonstruje magistrat Kazimierza i na tem tle rozgrywa się walka przez cały wiek XVI i pierwsze lata wieku XVII. Z tą walką łączy się walka ekonomiczna między Żydami a mieszczanami kazimierskimi – walka, która wrzała do końca Rzeczypospolitej. Mieszczanie kazimierscy chcieli dla siebie zachować pewne gałęzie handlu i cały przemysł, Żydzi dążyli do uzyskania wolnego handlu i prawa do wykonywania rękodzieł. Stąd walka”. Widzimy zatem, że i na Kazimierzu pierwszą przyczyną konfliktogenną była aktywność ekonomiczna; kultura religijna, życie wiary, pozostawały na dalszym planie. Najdrastyczniejsza akcja antyżydowska na Kazimierzu miała miejsce w 1501 roku. Grupa krzyżowców, która zebrała się na Rusi i przybyła do Krakowa napadła osiedle żydowskie na Kazimierzu, zabijając kilka osób. Rajcy kazimierscy zachowali się biernie wobec krzyżowców, podczas gdy kilku mieszczan, a wśród nich krawiec Stanisław Oblung, wzięło udział w rabunku osiedla. Po odejściu krzyżowców gmina żydowska wszczęła proces, wskutek czego dwóch rajców kazimierskich Jan Sontag i Bartłomiej Onoczka znalazło się w więzieniu zamkowym. Po złożeniu vadium przez radę miasta w wysokości 74 złotych rajców uwolniono. M. Bałaban mówi o przypadkach napastliwego zachowania się uczniów szkoły parafialnej w stosunku do Żydów, którzy udając się do Krakowa musieli przechodzić koło szkoły. Przypadki takie mogły mieć rzeczywiście miejsce. Rzucanie bowiem obelg pod adresem Żydów, jak to potwierdzają również krakowskie księgi miejskie, nie należało do rzadkości w społeczności chrześcijańskiej; nazywano ich przewrotnymi (perfidus), niegodziwcami (nequam). Sądy miejskie wymierzały jednak za to kary. Oznacza to zaś, że troska o tolerancję i wzajemne poszanowanie nie była mimo wszystko władzom miasta obca; kara i w tamtym czasie miała wymiar zarazem ekspiacyjny, profilaktyczny oraz edukacyjny. Ustawy świeckie i kościelne zabraniały Chrześcijanom i Żydom utrzymywania wzajemnych kontaktów, a mimo to, kontakty takie istniały na wielu płaszczyznach codziennego życia. Potwierdza nam to m.in. wizytacja Radziwiłła z 1596 roku, która pod groźbą ekskomuniki zabraniała dziewczętom i kobietom chrześcijańskim podejmować prace służebne w domach żydowskich. Kanonicy regularni, podobnie jak mieszczanie kazimierscy, nie byli zadowoleni z wielkiego napływu Żydów do miasta. Prepozyt Jakub z Wadowic (1464-1495) na wieść o przesiedleniu krakowskiej gminy żydowskiej na Kazimierz miał powiedzieć: “Casimiritae cum nollent suscipere Religiosos, susceperunt Iudaeos.” Osądził w ten sposób jednoznacznie wydarzenie z roku 1478, kiedy to miasto oparło się fundacji klasztoru kartuzów na swoich gruntach, planowanej przez Jana Długosza. Nie ukrywał też swojego niezadowolenia kronikarz Ranatowicz kiedy pisał o rozszerzaniu się przestrzennym osiedla żydowskiego, a w związku z tym sprzedaży Żydom przez prepozyta Stanisława Niedzielę (1544-1582) kamienic, które od dawna stanowiły patrimonium klasztorne. Nie natrafiono natomiast na fragmenty skrajnie antyżydowskie w zachowanych w archiwum klasztornym tekstach kazań, o których wiadomo, że na pewno wyszły spod pióra członków zgromadzenia. Redagując swoje kazania kaznodzieje zgromadzenia mieli z pewnością w pamięci konstytucje zakonne, które wyraźnie zabraniały używania na ambonie słów i sformułowań obraźliwych pod czyimkolwiek adresem. Jeśli żądano od wiernych ograniczenia kontaktów z Żydami, to czyniono to “tum propter honorem fidei ne filii Liberae (Kościół) filiis Ancillae (Synagoga) serviant, tum propter periculum animarum, ne forte simplices ab illis subventantur”. Była to więc pozycja umiarkowanej powściągliwości płynąca zapewne ze świadomości, że oba te światy, chrześcijański i żydowski, tak odmienne pod każdym względem, muszą mimo wszystko obok siebie istnieć i rozwijać się.
ks. prof Kazimierz Łatak CRL